Co kupić w Chinach?

Już za trzy dni wyląduję w Polsce. Po miesiącu siódmej już włóczęgi przez chińskie wioski i miasta, w tym po badaniach nad tybetańską doliną Zhagana na pograniczu Gansu i Syczuanu, i tym jakie dzikie rośliny się jada. Jestem już w hotelu z bieżącą wodą i toaletą, i jak zwykle co roku wypełniam plecak tymi rzeczami z Chin, których u nas jeszcze nie ma. Co warto przywieźć z Kraju Środka? Po pierwsze zawsze przywożę makaron z paproci orlicy (występującej i w naszych lasach), na obrazku powyżej – jue gen fen (蕨菜粉 – chińskie hieroglify podaję żebyście mogli je pokazać w sklepie). W Polsce go nie ma. W Chinach można go kupić głównie w części środkowej i północnej. Jest pyszny, trochę jak gryczany i… zbierany z lasu. Leśny makaron. Gotuje się go 10 min. a jako okrasę wystarczy zastosować gorący tłuszcz z czosnkiem i chili.

Zawsze też wrzucam kilka paczek suszonych cebul lilii (bai he gen 百合根). Mają świetny waniliowy posmak. Trzeba je namoczyć i gotować kilkanaście minut, jak ziemniaki. Trafiają się i w polskich sklepach orientalnych, ale rzadko. Wg tradycyjnej medycyny chińskiej dobrze je jeść jesienią, gdyż wzmacniają energię płuc, co jest ważne o tej porze roku.

bai he gen

Przywożę też doufurou 豆腐肉– sfermentowane czerwone tofu, świetny dodatek do wołowiny i w ogóle mięs, szczególnie w połączeniu ze zmielonym sezamem. No i skoncentrowany sos do huoguo 火锅 (dosłownie „gorący kociołek” – gotujący rosół, do którego pałeczkami wrzuca się różne warzywa, grzyby, makaron i mięsa, i potem samemu się wyciąga). Zwykle są to pasty w stylu mala 麻辣(z chilli i pieprzem syczuańskim), łagodna wersja to sanxian 三鲜. Taką pastę do huoguo znajdziemy w każdym sklepie spożywczym. Ma format A5. Zwykle w sklepie jest osobna półka, gdzie możemy wybrać, np. między huoguo mięsnym i rybnym. Większość opakowań past huoguo jest wściekle czerwona, więc trudno je pomylić z czym innym:

DSC07075b

No i kupuję dobrą zieloną herbatę. W tym roku miałem możliwość odwiedzić wioskę Longjin w prowincji Zhejiang, gdzie wyrabia się najsłynniejszą z chińskich herbat 龙井茶… Szkoda, że zielona herbata starzeje się tak szybko, Mam już tę tańszą, z drugich zbiorów, i tak trzeba ją pić szybko, bo do wiosny straci aromat. Koneserzy herbaty trzymają ją w lodówkach.

Wszystkie wymienione produkty to rzeczy, których mi co roku już wiosną brakuje, są świetne na prezent, i za wyjątkiem dobrej herbaty są bajecznie tanie.

Warto sobie też kupić tasak cai dao 菜刀. Takim tasakiem w Chinach kroi się wszystko – i warzywa i mięso. Krojenie takimi tasakami zawsze podoba się uczestnikom moich warsztatów. Można go kupić w każdym supermarkecie w Chinach w cenie 20-50 zł.

caidao

 

A już za trzy dni przywita mnie zapach wrotyczy w moim ogrodzie, niedobitki śliwek i pierwsze brzoskwinie.

9 komentarzy

  • Boguslaw napisał(a):

    „…przywita mnie zapach wrotyczy w moim ogrodzie, niedobitki śliwek i pierwsze brzoskwinie.”
    To jest nasze, polskie i tego nam nikt nie odbierze :-)
    Jednak takich podróży, to tylko pozazdrościć.

  • Marcin napisał(a):

    Do zobaczenia w Pietruszej! My od czwartku u Toma :-)

  • Regina napisał(a):

    Zazdraszczam takiej wyprawy. Nawet gdybym się wybrała do Kraju Środka nie wiedziałabym co w tych paczuszkach jest. Te chińskie znaczki ! Mam pytanko. Jak zrobić taki makaron z naszych orlic, i kiedy, i z jakich części. wiosną próbowalam ugotować kilka pastorałów.Były mięciutkie i delikatne, ale trochę się ich bałam jeść więc to była tylko delikatna degustacja.

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Makaron sięrobi bardzo trudno. M.in. trzeba 9 godz gotować, oddzielać frakcje, wielka zabawa z tym…
      Natomiast pastorały najlepiej namoczyć na noc, potem gotować 15 min i odlać wodę. A najlepiej je ususzyć i potem używać cały rok po ugotowaniu (kilkanaście min. i odlaniu wody).

  • Yolanda Kaya napisał(a):

    Witam, świetne oryginalne orientalne cudeńka. Cebulki, to idealna propozycja dla mnie.
    Pozdrawiam

  • Tomek k napisał(a):

    Muszę się pochwalić, że siostra nam przywiozła z Chin całe 2 kg tego makaronu z orlicy! Mam też kilkukilową pakę spaghetti wiodącej marki „for restaurants” (z makro) więc tym sposobem zostałem makaronowym mocarzem :)
    Odszukałem ten wpis by upewnić się co do sposobu przygotowania makaronu. Może dziś ugotuję. Zawsze niezawodna jest prosta okrasa z sosu sojowego i masła (wcześniej wlewam jeszcze aromatyczny olej z pomidorów w oleju – zawsze je mam).

  • olo76 napisał(a):

    Panie Łukaszu…moj mąż jutro leci do Chin na konferencję na 10 dni…..co mąż mógłby przywieźć z produktów spożywczych, które u nas mogą być trudno dostępne lub drogie….dodam, że lubie eksperymentować w kuchni i nic mnie nie zaskoczy…bardzo proszę o jakieś propozycje…
    pozdrawiam
    Ola Kudra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *