Koronawirus z perspektywy śmierci

Panika z powodu epidemii jest olbrzymia. Wydaje mi się, że głównie dlatego, że wyparliśmy śmierć jako część cyklu życia. Udajemy, że jej nie ma. Chciałem poniżej przedstawić inny scenariusz podejścia do epidemii. Może by tak podejść do niej od końca? od śmierci? Społeczeństwa rozwinięte wolały w ciągu kilku tygodni poddać się tyranii władz, wykorzystujących epidemię do przejęcia TOTALNEJ kontroli nad nimi, bo wyparły śmierć. W Polsce umiera rocznie 400 tys. osób, w większości na chroniczne choroby: nowotwory, cukrzycę, choroby serca. Dlaczego nie walczymy z pestycydami? Dlaczego nie zakażemy napojów słodzonych? Bo w ten sposób nie da się przejąć kontroli nad ludźmi. Nasze społeczeństwo boi się śmierci i dlatego można nim sterować. Dlatego też boi się islamskich bojowników, bo nie boją się umierać. Dlatego Rzym bał się pierwszych Chrześcijan.

Dochodzą mnie słuchy, że ludzie na południu Europy umierają w poniżających warunkach, w izolacji, w prowizorycznych szpitalach, oglądani przez bliskich przez internet. Czy tak chcemy umierać? Nie! Rozumiem gdyby to była Hiszpanka, która była bardziej groźna dla młodych. Gdybym ja miał umierać wolałbym to robić w otoczeniu bliskich i wolałbym aby moja rodzina była na moim pogrzebie i żaden rząd nie wchodził pomiędzy tak ważne sprawy jak pogrzeb i ile osób ma na nim być. Albo czy idę akurat do sklepu, czy nie.

Zamiast zamykać prawie wszystko po pierwsze rząd powinien zastanowić się ile osób potencjalnie może umrzeć i przygotować miejsca pochówku oraz godne warunki dla odbycia pogrzebów.  Wykopać grób jest naprawdę łatwo, ręcznie to ze 3 godziny roboty, a koparką można pochować całą wieś w ciągu dnia.

A gdybym to ja chciał umrzeć? Chciałbym być pochowany na własnej ziemi, pod dębem. Ale oczywiści na to zasrany rząd nie pozwoli. Bo żyję w durnym skostniałym biurokratycznym kraju. Do czego to doszliśmy, że człowiek nie może leżeć w mogile we własnym lesie. Bo wszystko trzeba oficjalnie zutylizować. Chciałbym aby po mojej śmierci moi bliscy opiekowali się drzewami, które zasadziłem. Zrobiłem ich mapę w GPS żeby im było łatwiej je odnaleźć. Żeby w lesie chronili dęby, klony i dzikie czereśnie – trzy moje najbardziej ulubione drzewa. Żeby na moją pamiątkę w marcu rozsadzali moje ukochane śnieżyce wiosenne na dalsze miejsca w ogrodzie. Reszta została w postaci tego co napisałem i córek, którym dałem życie.  

Nie chcę chrześcijańskiego pogrzebu, choć postać Jezusa jest mi niezwykle bliska, i nie mam nic przeciwko jeśli prywatne osoby będą chciay się modlić słowami  i pieśniami swojej religii. Chciałbym mogiłę w lesie z ziemi, może z jakąś kamienną rzeźbą na megalicie. Chciałbym mieć pogrzeb, który poprowadzi osoba, która rozumie duchy lasu.

Piszę tę wizję, bo uważam, że każdy powinien się zastanowić, czy zrobił wszystko w życiu, co chciał. Może teraz jest czas, żeby zamówić w sklepie internetowym coś o czym marzyłeś? Może nie powiedziałeś komuś, że go kochasz? Czy postępowałeś zgodnie z własnym sumieniem? Może powinniśmy się przygotować do śmierci, a potem już po prostu żyć bez paniki. A epidemia sama się wypali. Czy widzieliście kiedyś płonące wiosną suche trawy? Jak się taka wypali, to pożar już nie wróci. Ale my wolimy ten strach odsuwać i dusić społeczeństwo w okowach totalitarnej kwarantanny.

62 komentarze

  • sbs pisze:

    Nie mowie nie tego typu rozwazaniom, ale …gdyby kazdy mogl byc pochowany gdzie zapragnie bylibysmy otoczeni nagrobkami na kazdym kroku (inna sprawa, ze krakowski rynek jest jednym wielkim dawnym cmentarzyskiem pod glowna plyta ; ) . Druga sprawa to higiena takich pochowkow, ryzyko bakteriologiczne, poszloby za tym – znajac wspolczesnego homo sapiens – przucanie zwlok itd Niestety tu wychodzi natura czlowieka. Moze kiedys nasza cywilizacja sie rozwinie odpowiednio, ale to na pewno nie jest mozliwe w obecnych czasach. Co do ograniczania swobod, to odrebny watek, w pelni sie zgadzam z przeslaniem, ale to jest problem globalny.

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      jest przygotowana. W Anglii można wziąć prochy z kremacji do domu, rozsypać je w morzu czy posadzi w ogródku. Są tam też cmentarze leśne.

      • Hmmm pisze:

        W Waszyngtonie przeszła ustawa jakiś czas temu że można człowieka za jego zgoda przerobić na nawóz i rodzina sobie użyje czy tam pod drzewko itp.

    • grynszpan pisze:

      Podpisuję się obiema rękami. Świetna wypowiedź, znakomity blog. Też chcę tak żyć i tak umierać. Odebrano nam to, co naprawdę jest najważniejsze.

    • Wirus pisze:

      Nie można zgłupieć będąc upojonym otaczajàcą przyrodą.przyroda owszem ale porządek tego świata trzeba przestrzegać i wzmacniać, bo jeśli tego nie będziemy czynić to braknie miejsca dla przyrody i pozostanie chaos nad którym nikt by nie mógł zapanować. Ja też mam las i też bym pewnie chciał w nim spocząć ale bliscy mi powiedzieli nie utrudniaj nam po swojej śmierci – mają rację. Rząd też robi najlepiej jak może z wirusem- czas to docenić.

    • Hmmm pisze:

      Brawo panie Łukaszu wiadomo bracia i siostry ziemianie jesteśmy!
      Miło słyszeć taki przekaz, bo większość boi się tak otwarcie mówić o tego typu sprawach. Szkoda że mamona tak rządzi światem ze niszczymy naturę i siebie nawzajem za hajs. I ci co mają dyplomy tytuły w dużej części chcą nam teraz wcisnac szczepionki wątpliwej jakości. Albo pracują nad tym jak zdepopulowac ludnosc. Bill Gates to taki koń trojański, niektórzy mówi że Antychryst wróg ludzkości.. A ponoć w garażu dorobił się majątku hehe.
      Wiem że mocno spiskowe ciekawe czy w Pana środowisku mówi się o tego typu sprawach ale raczej nie bo kpina wyśmianie.
      Pozdrawiam

  • Marek Motyka pisze:

    Piękne jak zwykle. Też chciałbym pod moim drzewem. Pozdrawiam!

    • Evi pisze:

      SBS – popieram. Trzeba spojrzeć szerzej, nie myśleć przede wszystkim o sobie. Jeśli ktoś tego nie rozumie będzie tworzył miliony teorii spiskowych. Nie rozumienie sytuacji przez większość ludzi jest gorsze od całej pandemii.

  • Mieszko pisze:

    Świetny tekst!

  • Malgorzata Miros pisze:

    Mądry tekst, trudno się nie zgodzić. Panika i biurokracja – to dwie zmory współczesności.

  • Zbyszek pisze:

    Po raz kolejny widzę bardzo egoistyczne podejście do tematu na tym blogu. Weźmy takie słowa: „Zamiast zamykać prawie wszystko po pierwsze rząd powinien zastanowić się ile osób potencjalnie może umrzeć i przygotować miejsca pochówku oraz godne warunki dla odbycia pogrzebów. ”

    Fantastyczne podejście! A pomyślał Pan o tym, że Rząd ma zasrany obowiązek dbać o KAŻDEGO obywatela, w tym tych którzy zostali zarażeni tym świństwem?
    Na tym polega rządzenie, branie odpowiedzialności i etyka lekarska i podstawy naszej cywilizacji. To nie Sparta, gdzie porzucalo się chorych i niedorozwiniętych na śmierć. Tutaj i teraz każde życie się liczy. A kto będzie decydował o tym kto ma dalej żyć jeśli w końcu nasz system opieki zdrowotnej załamie się pod ciężarem epidemii? Będzie Pan chodził między łóżkami i wybierał: TEN, TA, a TAMTEGO jeszcze ratujemy? Każdy chce żyć! Każdy! Nieważne czy ma 20, 60 czy 90 lat.

    Więc ten rząd – czy jakikolwiek inny – nie może sobie pozwolić na pominięcie „zamykania wszystkiego co się da”. Jego obowiązkiem jest walka o KAŻDE życie. To czy robi to właściwie to już zupełnie inna sprawa (że przypomnę tylko słowa „niech jadą” i te nieszczęsne 2 miliardy na propagandę).

  • Bogumila pisze:

    Temat smierci jest mi niezwykle bliski.Pielegnowalam mojego 44 letniego,ciezko na raka chorego syna,ktory zmarl przed rokiem.Bylam przy nim do ostatniego oddechu.Czulam jak wazne bylo,ze jestem przy nim,ze go trzymam za reke,ze go glaszcze,ze do niego mowie.
    Choc sam juz nie mowil,dawal mi znaki gdy go pytalam.Tak bylo z wyborem drzewa na pochowek.Syn zostal pochowany w lesie,ktory jest do tego przeznaczony.Friedwald-to nazwa niemiecka takiego lasu.Mam szczescie,ze tu mieszkam i moglam syna w takim lesie pochowac.Las spelnial niezwykla role w jego zyciu.Czesto spedzal w nim noce pod golym niebem.
    Friedwald jest miejscem,gdzie natura sama troszczy sie o miejsce spoczynku,lacznie z ptasim spiewem.Nie ma tu zadnych grobow,pomnikow,nie wolno przynosic kwiatow czy swieczek.
    A prochy zmarlego sa pochowane miedzy korzeniami drzewa ,w urnie ekologicznej,ktora sama sie rozklada.Ktoregos dnia i moje prochy spoczna pod tym drzewem.
    Las w ktorym zostal pochowany moj syn, przekazal na ten cel jego wlasciciel.Piekny gest.
    B.

  • Magdalena pisze:

    Amen bracie- ja wolę iść w budowanie odporności.

  • Bea pisze:

    Dziękuje,też tak czuje.Bea

    • Małgorzata pisze:

      No cóż, jako społeczność jesteśmy bardzo zróżnicowani. Nie da się wtłoczyć każdego w jedno myślenie. I po prostu akceptujmy to, że mamy inne patrzenie na tę sytuację. Chyba nikt z nas nie chciałby teraz być za sterem i podejmować decyzje, dotyczące konkretnych działan. Łatwo jest mówić co dobre a co nie gdy siedzimy sobie w z laptopem w ręce i nie bierzemy na siebie odpowiedzialności. Tak po ludzku, zwyczajnie – naprawdę ministrowie czy premier mają teraz naprawdę ciężko. I nieważne z jakiej są opcji. Ktokolwiek by nie był, miałby tak samo ciężko. I jeśli podejmowane byłyby inne działania czy decyzje to może Pan byłby zadowolony a ktoś inny nie. Tak było jest i będzie. A wiec? Po prostu bądźmy dla siebie wsparciem. Ktoś niestety musi trzymać ster i gdyby każdy z pasażerów statku chciał sterowac po swojemu, to daleko statek nie dopłynie. Jest nas miliony i nie da rady w takiej sytuacji pytac o zdanie społeczeństwa. Trzeba działac i podejmować decyzje. Łatwo się też pisze takie rzeczy, gdy nie trzeba codzień wychodzić do pracy w sklepie czy szpitalu…

  • Ewald pisze:

    🤎
    Nic dodać nic ując…..

  • KP pisze:

    Tak mogłoby być jeżeli bym była osobą samotną…. ale ja mam dwójkę małych dzieci i co by było jeżeli nie poddałabym się kwarantannie, a przyroda właśnie by mnie wyeliminowała…. Dlatego godzę się na odebranie mi wolności…Strach o nie i panika odbierają mi wolność. Ale chcę, żeby mnie po śmierci spalili i rozsypali pod moimi rózami. Czy róża wbuduje moje azoty, węgle i wodory w swoje kwiaty? Czy to będzi w Polsce możliwe?

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      w Polsce można zapomnieć!

      • Hmmm pisze:

        Czymże się różni koronowirus od grypy?? Dużo czynników mzoe wpływać teraz na śmiertelność ponoć dużo nadajników 5G montują..
        Ludzie mają niedobory witaminy D (wchłania się tylko na brzuchu i plecach praktycznie), witamina C dożylnie i w proszku. Czemuż minister zdrowia Szumowski ja nazywam go Szumowina o tym nie mówi. A w mediach ze to nic nie da. Ludzie mają tragiczne niedobory… Kto widział żeby przed blokiem chodzili bez bluzek ludzie może oprócz panienek kuso ubranych to rozumiem. Albo na budowie. Wiadomym jest ze od 12 do 15-16 w trakcie wiosny i lata jest ten odpowiedni stopień nachylenia.. Ludzie w ten czas pracuja pracodawcy czy zalecenia ministerstwa zdrowia nie mówią żeby pozwalać wyjść na 30min przed zakład pracy bez bluzki.. Tyle trzeba by wchlonic D3 na dzień.

        Nikt nie mówi że węglem aktywnym czy zwykłym popiołem drzewnym z ogniska można wywalić z siebie wirusa czy grype łyżka co 5 godzin aż kupka będzie czarna.. I 24-48h i po problemie.
        Nikt nie mówi żeby zakwaszać organizm octem jabłkowym sokiem z kiszonych ogórków itd.
        Nawet w szpitalach nie leczą ludzi na raka właśnie te 400k rocznie to straszne a są już badania oficjalne ze korzen mniszka leczy raka mianowicie niszczy tylko te chore komórki.

        Można by tak bez końca wymieniać..

  • ZUiRT pisze:

    Ciekawe rozważania. Też od pewnego czasu snuję rozważania nad pogonią za….. Właśnie za czym? Już mi bliżej niż dalej, a ciągle pędzę. Teraz musiałam się zatrzymać i zaczyna mi być dobrze w tym stanie. Może tak musiało być, może sały świat powinien włączyć hamulce chociaż w pogoni za pieniądzem?

  • dyzio pisze:

    Wszyscy musieliśmy się zatrzymać. Nie chcę tutaj pisać o polityce bo każdy widzi co się dzieje. Rządzić by chcieli wszyscy a odpowiedzialności nie chce brać nikt. Nadal trwa poszukiwanie tematu zastępczego który przykryje ignorancję i nieudolność.Z nadzieją za to patrzę na nas jako na społeczeństwo. Mam wrażenie, że odosobnienie na niektórych wpływa pozytywnie i zaczęli się otwierać na innych. Przestali wciąż mówić o sobie a zaczynają słuchać. Chciałoby się uścisnąć dłoń listonoszowi ale niestety nie można. Żywię nadzieję, że cudem spowoduje to jakiś przełom w komunikacji i znowu zaczniemy ze sobą rozmawiać face to face. Jak dawniej u fryzjera czy w pociągu.

  • Kobieta, matka i babcia pisze:

    Łatwo powiedzieć. Ja czuję się przygotowana. Mam w końcu tyle lat, że to może być normalne. Ale jak się nie stresować, kiedy może się zdarzyć, że zabiorą do szpitala małe dziecko od matki, która nie będzie mogła przy nim być, no bo nie. Co ono będzie tam czuło same, w strachu i będą robili z nim coś niezrozumiałego. Jak się nie martwić, jeśli to spotka jego matkę, kto nim będzie się opiekował w czasie gdy ona będzie musiała być leczona. Nie dopuszczam myśli najgorszej. Powie Pan, kiedyś osierocano dzieci, kiedyś matki traciły dzieci, ale nie o taki przecież nam swiat chodzi. Kiedyś tak było, ale chyba to kiedyś świat był prymitywny, a ja chociaż prymitywna żyję w innym. Tak mi się zawsze wydawało.

  • Maciej Puchara pisze:

    Bardzo ciekawa perspektywa, dla niektórych dość niewygodna, co widać nawet po komentarzach tutaj. Cóż… jak widać jest Nas więcej. Sam też jestem dziwnie postrzegany z dość zbieżnym myśleniem. Nawet miałem podobny pomysł z dębem, ale chciałbym, żeby na moich prochach posadzić sadzonkę, a nie trafić pod dorosłe drzewo. ;) Moim zdaniem ogół społeczeństwa sobie wpoił, że jest Panem tego świata. Istnieje przyroda i człowiek, który jest niby jak przyroda, ale on na Ziemi panuje. Tymczasem prawda jest trochę bardziej przyziemna, ta planeta traktuje całe stworzenie równo. Jesteśmy tak na prawdę zwierzętami, którym ewolucja rozwinęła trochę lepiej mózg kosztem innych narządów. Większość naszego ciała wciąż ma elementy z czasów, kiedy życie istniało tylko w wodzie. Błony między palcami, oczy, śluzowki, to wszystko jest zaszłością jak i wiele innych elementów. Co więcej, nawet myśli, które wydają się własnymi intymnymi przemyśleniami są często takie same u wielu osób. To podstawa sterowania społeczeństem. Statystyki Nas straszą, na polskich drogach średnio ginie 7 ludzi dziennie, od zatrutego powietrza ok. 187 dziennie i jakoś nikt nie jeździ wolniej albo nie przestał truć powietrza, wody lub jedzenia z poczucia winy. Kierunek był wręcz odwrotny, jedzenie coraz bardziej sztuczne, zużycie energii coraz większe, niezdrowy konsumpcjonizm rósł w siłę, byleby tylko napędzać „gospodarkę”. To wszystko było bardzo złe. Nie mamy prawa się wywyższać nad inne stworzenia i obecna pandemia powinna być dobrą lekcją pokory, powinna wskazać Nam odpowiednie miejsce na Ziemi. Smog się zmniejszył, tempo życia też, można zaobserwować wiele dobrych zmian w ostatnich paru tygodniach, może da to ludziom do myślenia. Na szczęście wszystko ma dwoistą naturę i dlatego wierzę, że wydarzy się teraz wiele dobrego. Tego sobie życzmy!

    P.S. W każdym lesie czuję się inaczej, czy to znaczy, że mieszka tam inny duch?

  • Ewa pisze:

    Wspanialy i madry tekst, dziekuje.

  • Ira pisze:

    Wszystko mi pasuje oprócz „islamskich bojowników”, bo to mordercy.

  • eluchaklucha pisze:

    Dziękuje. Jakbym słyszała siebie.Pozdrawiam

  • Renata pisze:

    Panie Łukaszu! Wiele się od Pana nauczyłam. A zaczynałam od zera zaledwie trzy lata temu, a mam 60+. Myślę, że wiele osób w pewnym okresie zastanawia się na sensem życia. Zwłaszcza gdy coś nimi wstrząśnie. Są i tacy, którzy tak mają od dziecka. Ja należę do osób pośrodku. Zawsze intrygowało mnie dlaczego ludzie wyrządzają innym i sobie krzywdę. Szukając odpowiedzi na te i inne pytania sięgnęłam w młodości do Biblii. Piszę o tym bo wspomniał Pan o Jezusie i szacunku do niego. Praktycznie tylko z tej księgi wiemy o jego działalności i naukach. To na kartach Biblii zapisano, że Jezus Chrystus przepowiedział wydarzenia, których byliśmy, jesteśmy i będziemy świadkami. Nie tylko przed nimi ostrzegał ale udzielił wskazówek jak na nie reagować. Dał też podstawę do nadziei na „lepsze jutro”. I to ta nadzieja pomagała wiernym jego sługom od samego początku mieć właściwe podejście do życia. Nie szli na kompromis nawet gdy w grę wchodziła śmierć za obstawanie przy Jego naukach. Do dziś na całym świecie są ludzie (młodzi i starzy), którzy nie kochają swojego życia bardziej niż posłuszeństwa wobec nakazów ich Mistrza. Nie chcę powiedzieć, że nie boją się śmierci lub wręcz, że chcą umrzeć. Raczej patrzą na nią jak na coś przejściowego. Mieli i mają nadzieję na zmartwychwstanie do życia. Dla milionów do życia na ziemi przeobrażonej w raj. Niebawem będziemy upamiętnić śmierć Jezusa, największego ze wszystkich ludzi. To dzięki jego ofiarnej miłości wszyscy umarli mają podstawę do nadziei na ponowne życie. Pozwolę sobie zacytować Panie Łukaszu pewien fragment z 1 Koryntian 15:22,25,26; „Jak przez Adama wszyscy umierają, tak dzięki Chrystusowi wszyscy powrócą do życia”. „Bo musi królować, aż Bóg położy wszystkich wrogów pod jego nogi. Jako ostatni wróg zostanie unicestwiona śmierć”. Nadejdzie czas, że śmierć będzie należeć do przeszłości. Serdecznie zapraszam Panie Łukaszu do bliższego zapoznania się z tym co o śmierci mówi Biblia. Można skorzystać z Biblii na stronie JW.ORG (oficjalna strona internetowa Świadków Jehowy). Serdecznie pozdrawiam.

  • Monika pisze:

    Dziękuję. Wpis bardzo bliski moim rozważaniom.
    Pozdrawiam

  • ddd2d2d2 pisze:

    O ile zgadzam sie z idea grobu w lesie to pomysl, zeby nie ograniczac mozliwosci wyjscia jest glupi.

    Czemu? Bo przy koniecznosci hospitalizacji kilkuset osob dziennie po prostu zalamuje sie sluzba zdrowia. To sa warunki wojenne wtedy.

    I wiesz co sie stanie? Umrzesz bo zlamiesz noge czy sie poparzysz i nikt po Ciebie nie przyjedzie bo beda jezdzic po wirusa. Takie rozwazania jak twoje to sa rozwazania zdrowego, silnego czlowieka.

  • Psychiatra pisze:

    Jak się zarazisz, sąsiedzi powinni Ci zabarykadować drzwi. Kto ma umrzeć, to niech umrze. Może nawet któryś pożyczy koparkę. Lecz się.

  • I.S. pisze:

    wiele kategorycznych slow, wiele, moze zbyt wiele „bo w Polsce to, bo w Polsce tamto”…Wlasciwie czesto mysle o tym, ze gdziekolwiek stapamy leza czyjes resztki. Wojny, powstania, czy tez smierc naturalna przez setki, tysiace lat. Byc moze po prostu nie mamy takiej mozliwosci z bardzo prostej przyczyny, nikt nigdy nie zaczal tematu od zmiany prawa. Pogrzebow niereligijnych tez kiedys chyba nie bylo, a jesli byly, to niewiele. Od czegos trzeba zaczac. Z powodu watpliwej radosci posiadania domow w innych krajach (nie, nie jestem spekulantka, mieszkalismy w roznych miejscach) i sledzenia aktualnej sytuacji w tychze, nie widze zeby radzily sobie o wiele lepiej niz Polska. A budzety nieporownywalne, o wysokosci podatkow nie wspomne. Prosze nie sugerowac sie propaganda, ona nadal istnieje niczym na poczatku lat 30 XXw. Dotknal tu pan wielu zagadnien, chocby zamykania alkoholikow i narkomanow na przymusowy odwyk, tez tak uwazam. Ale czy slyszy Pan te hordy wrzeszczace o wolnosci? Diabetycy ktorzy doprowadzili sie do takiego stanu tez powinni placic za leczenie z wlasnej kieszeni. Wydaje sie to Panu realne? W jednym zdaniu chcialby Pan tej wolnosci, w nastepnym nieco jej zaprzecza. Wszyscy mamy jakies wyobrazenia o idealnym kraju, ale ten kraj nie istnieje. No bo czy jest nim Anglia czy niemcy bo maja Friedwald? No coz, jako Brytyjka czy niemka wolalabym zeby rzady jednak dbaly o mnie za zycia, skoro to na nie ewentualnie zrzucam te odpowiedzialnosc…Najbardziej zaskoczyly mnie pochowki w Wietnamie. Jadac z Hanoi do Ha-Long zauwazylam ze na polach ryzowych pojawiaja sie bardziej lub mniej nieregularnie pomniki przy[pomnajace nasze grobowce. Postanowilam zglebic temat i od tego czasu ryz kupuje tylko wloski, nie bedac pewna czy tradycja ta obowiazujka tylko w tym kraju, czy moze na przyklad w Tajlandii tez. Bo co innego jak rosnie na nas dab, a co innego…Moj ojciec zawsze mowil ze po smierci wszystko mu jedno co sie stanie z jego cialem. Dorastalam glownie z cudownymi i madrymi dziadkami i temat smierci nie byl mi obcy od dziecinstwa. zawsze ktos umieral z ich znajomych czy przyjaciol. to chyba niestety od pokolenia tzw. millenialsow zaczelo sie wypieranie smierci a tym samym ciagle odmladzanie sie. 70 letni dziadkowie w poszarpanych dzinsach i Ferrari i silikonowo-hialuronowo-botoxowe babcie:) nawet im sie udzielilo…

  • Jacek pisze:

    Dobrze napisane. Pielęgnuję sobie taką myśl, że jak będę czuł, że nadchodzi mój koniec, to żeby mieć siłę, żeby iść do lasu i gdzieś się tak zaczaić, żeby mnie nikt nie odnalazł. I tam zostać.

  • gruha pisze:

    Co do kwestii wypierana (próby wypierania) śmierci z naszego życia zgadzam się – jako dziecko chodziłem na rożańce za zmarłą osobę do jej domu, gdzie po śmierci leżała do czasu pogrzebu – teraz ludzie sobie nie wyobrażają spanie pod jednym dachem z nieboszczykiem ! Na domiar tego pewnie jakieś przepisy zabraniają „przetrzymywać” w domu zmarłą osobę – zrozumiałbym to w przypadku pewnych chorób, ale nie jako regułę czy nakaz prawny. Dla umarłego to pewnie bez znaczenia ale dla mnie żyjącego, to ważne, móc się pożegnać.
    A propo ostatnich pożegnań – obecny czas skłonił mnie mocniej do tego aby, mówiąc oględniej, jak najmniej drzeć koty z kimkolwiek , a zwłaszcza z najbliższymi- bo po wyniku pozytywnym, u mnie , bądź mi bliskiej osoby nawet nie będę się mógł pożegnać, przeprosić – mam nadzieją że nie zmarnuję tej szansy !

    • I.S. pisze:

      Gruha, wynik pozytywny czy to u Ciebie, czy u kogos innego nie jest rownoznaczny ze smiercia. Owszem, sa “grupy ryzyka”, takze poza nimi moze zarazenie skonczyc sie tragicznie ale podstawa do prawidlowej reakcji systemu jest silna i zdrowa psychika. Ograniczenie darcia kotow jest jakkolwiek dobrym pomyslem:) duzo zdrowia!

  • Łukasz Kłos pisze:

    Panie Łukaszu. Pietrusza Wola chyba znajduje się raczej na Pogórzu Strzyżowskim, a nie Strzyżowskim.

  • Agniecha pisze:

    Chociaż jest trochę detali, na które patrzę inaczej, to w ogóle zgadzam się z ideą główną – że odeszliśmy od śmierci jako gatunek , i że dobrze nam to nie robi. Żyjemy tak, jakby życie każdego człowieka trwało wiecznie, nasze miejsce na Ziemi było jedyne i słuszne, a Ziemia nam podległa ( też z Pisma ). Tymczasem minęło parę tygodni względnego pokoju dla natury i to widać. Zwierzęta podchodzą bliżej, więcej ich i bardziej różnorodne. Piękne to.

  • W dziesiątkę. Strach nakłada nam klapki na oczy, zabiera siłę dokonywania własnych ocen i wyborów. Dziękuję za ten tekst.

  • AnkaM pisze:

    Panie Łukaszu jestem głęboko wierząca w Jezusa Chrystusa i przyznaję Panu rację. Zawsze uważałam, że nie boję się śmierci, tylko o los bliskich, których zostawię. Przemyślałam to i już wiem, że egoistycznie boję się śmierci. Przeraża mnie zniewolenie strachem śmierci, ale ono towarzyszy człowiekowi zawsze! Pięknie umierają zwierzęta! W ciszy i pogodzeniu! Proszę nie oceniać źle, tych którzy chcą ratować za wszelką cenę innych, nawet jeżeli powielają na szybko inne wzorce, które zaskutkowały zatrzymaniem zarazy. Nawet jeżeli popełniają błędy, o które nie jest teraz trudno. Jednak zawsze ludzie chcieli w sposób sobie najlepszy zatrzymać zarazę! Jedno w życiu jest pewne – śmierć. Wierzę, że w niebie są łąki kwietne, takie jak u Pana! Wierzę, że się tam spotkamy! Ale wiem też, że po zarazie wybiorę się do Pana na szkolenie i nauczy mnie Pan jak przeżyć jedząc dzikie rośliny! Do zobaczenia w Pietruszej Woli!

  • Włościanka pisze:

    No właśnie, paplają, że na cmentarzach brak miejsc. A u siebie ,,legnąć” nie wolno-nic już nie wolno. Ale już taki pan Starak może? Pan zna trochę ludzi, tutaj jest trochę komentujących stwórzmy grupę na rzecz pochówku na swoim gruncie. Podejrzewam, że koszty wymurowania grobowca są nawet niższe niż te wszystkie opłaty i niepotrzebne będą nowe cmentarze. Jedna osoba to oszołom ale już dwadzieścia może coś zdziałać.

  • Stanislaw pisze:

    Bravo.
    Zgadzam sie w 100 %.
    Tak sie powinno zyc.
    Bedac gotowym na smierc.- w kazdej chwili.
    To takie samurajskie,ale tylko czlowiek ,ktory nie boi sie smierci – zyje naprawde.
    Nawet jest nt przypowiesc Antonego de Mello..Rozmowa medrca ze smiercia.
    Wiem,ze to tylko slowa…wiekszosc z nas ma strach przed smiercia,ale mozna nad tym popracowac,medytowac,rozwijac swiadomosc .i…..zaczac zyc !

    Pozdrawiam

  • Paweł Zając pisze:

    Podoba się to dla mnie. Zamiast betonu na moich prochach posadź drzewo.

  • Dagmar pisze:

    Philippe Aries w książce ” Człowiek i śmierć” pięknie opisuje dokonujący się w kulturze Zachodu proces wypierania śmierci. Współcześnie chyba właśnie obserwujemy kulminację owego wyparcia.
    Społeczeństwa Zachodu oczekują, że władze zrobią „coś”, by ludzi przed śmiercią ochronić i w imię owej ochrony godzą się na totalną kontrolę swojego życia. Życia, które skończy się… czyżby śmiercią? Tak dalece my, ludzie współcześni, boimy się jedynej pewnej w życiu rzeczy. Dlaczego? Nie baliśmy się przecież zniszczyć Ziemi, naszego jedynego domu. Nie boimy się codziennymi, złymi wyborami, przykładać ręki do zagłady gatunków. Jesteśmy tacy silni – a tu nagle: czyżbyśmy mieli umrzeć???
    Panie Łukaszu – mądry tekst, piękny blog.

  • Natalia pisze:

    Dziękuję za ten tekst, za wszystkie Pana teksty na tym blogu i w książkach.
    Myślę, że ludzie świadomych łączy niewidzialna nić, gdy czujesz, że rozumiesz to drugie dno, to co niewypowiedziane, jakbyś słyszał myśli tej osoby, współodczuwał.
    Dziękuję.

  • Uncja pisze:

    Dzięki tym słowom uśmiech zagościł u mnie na twarzy :) Dzięki

  • Zofia pisze:

    Polskie prawo przewiduje istnienie cmetarzy prywatnych np. Rodzinnych. Może Pan, Panie Łukaszu, założyć taki na swojej posesji. Powodzenia.

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      o ciekawe! a jak to zrobić? będę wdzięczny za linka

      • Zofia pisze:

        W tej chwili nie jestem w stanie. Pewien czas temu słuchałam audycji na temat ustanawiania cmentarzy na ziemiach polskich.Musiałabym dotrzeć do archiwalnego nagrania jeśli jeszcze istnieje. Cmentarze rodzinne były ustanawiane. Patrz zamki i kaplice zamkowe. W obecnej chwili muszą być spełnione warunki geologiczne, glebowe i plany zagospodarowania przestrzennego. Formalności trochę jest. Zgody ministerialne itp. Ale nie jest to całkiem niemożliwe. W końcu argument, że dla osoby zasłużonej dla kraju w propagowaniu miłości do przyrody, założyciela Wielkiego Leśnego Ogrodu Botonicznego na Podkarpaciu? Stwórz Pan Zakon Aktywnej Ochrony Przyrody Polskiej i Jej Dokumentowania czy coś podobnego. I już będzie podstawą prawna😉. W tej chwili nie żartuję. Można za tym pochodzić za życia jeszcze. Na razie pozdrawiam! Życzę owocnej Pracy. Powodzenia. Zofia

  • Janek pisze:

    Nie można porównywać epidemii z nowotworami czy zawałami. Na nowotwór czy cukrzycę pracuję ja sam, podejmując wybory i ponosząc ich konsekwencje. Przy chorobie zakaźnej jest jakościowo inna sytuacja – jeśli ja jestem chory, to mogę zarazić i doprowadzić do śmierci inne osoby. Rząd nie zakazuje sprzedaży słodzonych napojów, bo one nie są zaraźliwe. Jak ktoś to pije, to innym nie szkodzi – jego wybór. Taki zakaz byłby ograniczeniem wolności niczym nie uzasadnionym. Ograniczenia w czasie epidemii wprowadza rząd, ale robi to w imieniu nas wszystkich, w naszym wspólnym interesie.

    Sprowadzanie strachu przed epidemią do strachu przed śmiercią też jest uproszczeniem. Ja na przykład nie boję się śmierci jako takiej, jestem z nią pogodzony, ale boję się, że jeśli umrę teraz, to moje dzieci nie zostaną wychowane tak, jak uważam, że powinny być.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.