Marchewnik anyżowy

Marchewnik anyżowy (inaczej marchewnik wonny) Myrrhis odorata występuje w stanie zdziczałym na Śląsku (głównie w Sudetach) i rzadziej na Pomorzu. Osobiście widziałem go w Sokołowsku w Górach Kamiennych i w Sokolcu w Górach Sowich. Jest tam pospolity wzdłuż potoków. Według map rozmieszczenia powinien być też częsty w Izerach i w Kotlinie Kłodzkiej. Pochodzi z południa Europy. Często uprawiany w zach. Europie. Można jeść jego surowe lub gotowane pędy. Na Śląsku podobno dawniej gotowano jego korzenie, a zielone nasiona dodawano do sałatek. Korzeń można gotować z cierpkimi owocami, aby złagodzić ich smak. Liści najlepiej używać zanim roślina zakwitnie, potem tracą aromat. Nasiona mogą być stosowane jako przyprawa zarówno zielone, jak i dojrzałe. Z liści można parzyć także herbatę.

Byłbym bardzo wdzięczny czy macie jakieś informacje o tradycjach przedwojennych związanych z użytkowaniem tej rośliny na Śląsku.

myrrhis DSC09851

Marchewnik – pokrój ogólny

Marchewnik jest bardzo podobny do trybuli leśnej Anthriscus sylvestris, pospolitej na przydrożach, w bardzo podobnych siedliskach jak marchewnik. Trybula ma podobną wielkość i kształt liści. Ma jednak łodygi i liście prawie nagie. U marchewnika są miękko, lekko owłosione. Liście marchewnika często mają białe plamy, jakby obrobiły je ptaki (patrz zdjęcie poniżej). Pachną pięknie anyżowo (trybula ma zapach pietruszki).

 

myrrhis DSC09854

Marchewnik ma często białe plamy na liściach

25 komentarzy

  • Michał Smoczyk pisze:

    Witam, na ziemi kłodzkiej jest częsty, rośnie wszędzie przy ruinach opuszczonych osad, górskie nitrofilne okrajki, Anthrisco nitidae-Aegopodietum, tworzy też własne facjalne agregacje. W Sudety przybył, jak inne rośliny z tej grupy, z niemieckokulturowymi osadnikami z terenów alpejskich i pobliskich.
    Był powszechnie uprawiany. Stosowano go jako dodatek do aromatyzowania słodkości (np. cukierki anyzowe), robiono nalewki (anyzowke z marchewnika robię od wielu lat na owocach z dodatkiem liści).

  • Anna Wojtaczka pisze:

    Dobry wieczór, widziałam anyżowy marchewnik w Rudawach Janowickich, kolo Miedzianki, dokładnie wzdłuż rowu/strumyka powyżej Mniszkowa. Sprawdzałam, czy to jest marchewnik, bo taki okazały, a tu niespodziewanie zapachniało anyżkiem. W sumie zgodnie z charakterystyką siedlisk, podaną przez poprzednika.

  • Anna Madejska pisze:

    Dzień dobry. Mam wielką prośbę o nasiona marchewnika anyżowego. Dowiedziałam się że był używany ludy skandynawskie. Ja jestem członkiem drużyny odtwarzające życie Wikingów. W Warszawie działamy w skansenie Warownia Jomsborg. Mam tam ogródek z ziołami. Nigdzie nie znalazłam nasion a na terenie Mazowsza marchewnika dziko rosnącego nie ma. Pozdrawiam Anna Madejska

  • Regina pisze:

    Uwielbiam smak anyżu, w dzieciństwie jadałam cukierki węgielki o smaku anyżu, lubię smak anyżówki ale tej z Francji, bo niemiecka ani grecka mi nie smakują. Kiedy znalazłam marchewnika anyżowego, akurat przekwitał i miał już nasiona, zrobiłam sobie nalewkę anyżową. Muszę powiedzieć, że wyszła pyszna.

  • Armada pisze:

    To co sprzedają na allegro to lipa, kupiłem nasiona wyglądają jak jakaś plewy
    a mają być długie na 15-20mm. Może jakieś namiary na stanowisko marchewnika w okolicach
    Dynowa Dubiecka i okolic dorzecza Sanu

  • Olga pisze:

    wczoraj znalazłam tą roślinkę w Czechach, w okolicach Jesenika, dokładnie Uhelna. W czeskiej Wikipedii jako ciekawostka podawane jest, że „Semena poskytují přírodní sladidlo pro diabetiky. Šťávou lze leštit dřevěné předměty. V chovu skotu byla ceněná při zvyšování produkce mléka. [4]” (nasiona moga być stosowane jako naturalny słodzik dla diabetyków. Sokiem można polerować meble z drewna. W hodowli bydła była ceniona ze względu na wzrost produkcji mleka). https://cs.wikipedia.org/wiki/%C4%8Cech%C5%99ice_vonn%C3%A1

    • Michał pisze:

      Wszystko się zgadza, nasiona, liście i pędy na świeżo mają słodkawy posmak (bardzo lubię je jeść na świeżo) i były używane dawniej jako dodatek do słodkich potraw, choć pewnie do aromatyzowania bardziej. Marchewnik jest jedną z kilku roślin laktogennych sprowadzonych w Sudety. Nie słyszałem tylko o polerowaniu mebli.

  • Akacja pisze:

    Zapraszam w Góry Izerskie, Rosnie go u nas sporo. Doskonały zamiast cukierków :)

  • Apolinary Gąska pisze:

    U mojej miejscowości ( w lewobrzeżnej części rzeki Kamiienej w Szklarskiej Porębie) rośnie wszędzie wokół mojego domu. A ponieważ jestem botanikiem niepatentowanym, pomyliłem ją właśnie Trybulą. Była to pomyłka męcząca – choć jak czytam tutaj- nie całkiem bezcelowa.
    Chciałem z korzenia Trybuli coś uzyskać prywatnym eksperymentem. Korzeniem Marchwewnika niczego nie uzyskałem. Dziękuję Panie Doktorze.

  • Karolina pisze:

    A mnie się udało kupić sadzonkę marchewnika w piątek, niedaleko Pruszkowa, przez całkowity przypadek – buszowałam po prostu wiosennie po szkółce. Liście owłosione są, zapach anyżu jest, ale białych plamek póki co brak – może kiedy liście bardziej się rozwiną?

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      ważne że pachnie

      • adaptogeny pisze:

        Jesienią wysiałem ok 50 nasion które zebrałem z swojej jednej roślinki. Teraz mam ok 40 siewek. Wcześniej (nasiona z UK) zaliczyłem dwie próby stratyfikacji i wysiewu zero wschodów. Wniosek: nasiona szybko tracą siłę kiełkowania i należy je wysiać zaraz po zbiorze. Podobnie jest z wszewłoga górska.

  • jozek pisze:

    A czy aby nie trzeba nasion poddac „kuracji” termicznej na 2tygodnie przed siewem?
    Jak pamietam ze szkoly ogrodniczej to wiele nasion roznych roslin wymaga przejscia okresu zimowego, ktore ogrodnicy upraszczaja do przetrzymania nasion przez 2tygodnie w lodowce.

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      nie mam informacji o marchewniku, u mnie w końcu część nasion wykiełkowała, siła kiełkowania jest jednak dosyć niska

  • jozek pisze:

    Moze po prostu stratyfikacja byla przeprowadzona niewlasciwie, za krotko, lub w niewlasciwej temp.
    Jak wynika z opisu terenow na ktorych wystepuje to nawet lodowka moze sie okazac zbyt „ciepla”, bo w gorzystych terenach to zwykle sa zima temperatury o 2cyfrach ponizej zera.

  • jozek pisze:

    Mam pytanie do profesora, czy sa prowadzone jakies badania na wyodrebnienie substancji aktywnych z roznych ziol, szczegolnie teraz w okresie pandemii?
    Ja osobiscie od 6lat uzywam dodatku mieszanki zmielonej zywicy Camiflora Mirra z Cynamonem Cejlonskim.
    Odkad zaczalem tej mieszanki uzywac jako dodatku do herbaty nie mialem zadnych infekcji a przeziebienia i katar trwaja u mnie nie dluzej niz 8h, co moglo by oznaczac ze ma to dzialanie przeciwirusowe.
    Kiedys sprawdzalem sklad chem i znalazlem podobny sklad choc o innych proporcjach skladnikow i nie wszystkich w cherbacie Red Bush, a w Polsce nazwa handlowa to herbata Rooibos.

  • Jozek pisze:

    Fakt, zbyt ogolne pytanie. Chyba wyniklo z tego by zjakby zakomunikkowac ze jednak zbyt malo robi sie w kierunku zielarstwa..
    Trafilem na pana strone przypadkiem, szukajac informacji o roslinie ktora znalem z zapachu jej kwiatow i chcialem ja odroznic od wielu innych podobnie wygladajacych, ktore nie maja tego zapachu kwiatow.
    Jednak nie jest to ten sam zapach co zapach sokow i bardzo przypomina zapach mirry zmieszanej z delikatnym zapachem podobnym do zapachu lilii.
    Nie wiem czy to tylko moj nos tak odczuwa ten zapach, ale kiedys na tzw dzikiej lace wlasnie ten zapach byl bardzo intensywny. Szukalem wsrod roznych kwiatow ale nic nie znalazlem, Zgniatalem tez roznych roslin liscie podejzewajac ze to zapach sokow, ale przy wachaniu Marchewnika zapachy kwiatu i sokow sie mieszaly, wiec w sumie nie znalazlem wtedy zrodla tego zapachu.
    Przez to zainteresowalem sie zywica Mirry, i roznymi tzw. esential oils, czyli olejkami eterycznymi roznych kwiatow, by samemu taki zapach chocby sprobowac odtworzyc.
    Wyszlo z tego spore zainteresowanie ziolami, a olejek na bazie olejku mirry i cynamonu okazal sie idealny na wszelkie skaleczenia, ktore po kilku dniach wrecz znikaly bez sladu nie pozostawiajac blizn, jak i stare blizny sie znacznie zmniejszaly.
    Zaczalem szukac doklandnych skladow chemicznych mirry, cynamonu, jak i wielu innych,
    Oraz informacji na temat ich toksycznosci, jak i tzw. dawek szkodliwych.
    Mirra okazuje sie mniej szkodliwa od soli kuchennej, ktorej sporo ludzie uzywaja.
    Poblem w tym ze niewiele badan sie nad nia prowadzi, choc np. jest uzywana w wielu produktach i jest ich niemal podstawa dzialania, tak jak np. pasty do zebow, herbata „black earl grey” i wiele innych produktow kosmetycznych i spozywczych.
    A w przemysle perfumeryjnym do mocniejszego eksponowania innych zapachow.

    Szukalem olejkow eterycznych samego kwiatu Mirra Odorata, ale od wielu lat nie udalo mi sie to choc rynek jest zapelnionny chyba kazdym zapachem.
    Przestudiowalem dawne i nowe metody ekstrakcji olejkow i chyba bede musial sam taki olejek uzyskac, przez to trafilem na Profesora strone, gdyz szukalem wlasnie opisow pozwalajacych na wlasciwe rozpoznanie tej rosliny, a bede potrzebowa sporej ilosci kwiatow.
    Mam nadzieje ze nie sa pod ochrona, bo tego jeszcze nie sprawdzalem.

    Oczywiscie ten moj wpis raczej nie pasuje tu do komentarzy, wiec nie bede zdziwiony ze go tu nie bedzie.
    Jednak prosil bym o jakiekolwiek podpowiedzi w ktorejkolwiek czesci tego wpisu, na adres mailowy.
    Nie wiem czy ten adres mailowy wpisywany by zamiescic komentarz jest widooczny dla pana, wiec wpisze go tu bo i tak ten komentarz nie zostanie zaakceptowany. ;)
    j.kleban@yahoo.co.uk

  • Nika pisze:

    Taką roślinę widziałam nad Świdrem w okolicach Otwocka.

  • Ela pisze:

    Wreszcie znalazłam marchewnik anyżowy w Szwecji. Rośnie w bardzo dużych skupiskach w pobliżu lasu i rzeki. Pachnie cudownie. Poczekam do jesieni i zbiorę nasiona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.