Owoce wiązu – wiosenne warzywo przynoszące bogactwo

Mało znanym dzikim warzywem są niedojrzałe owoce wiązu. Zbiera się je w maju. Jadalne są nawet na surowo, można je także gotować i obsmażać. Są cenionym rarytasem w wielu regionach Chin. Ich kształt kojarzony jest z pieniędzmi i sadzi się je przy stawach, aby opadające owoce przyciągały bogactwo. Na zasadzie podobne przyciąga podobne…

W naszym kraju spotykane są trzy gatunki – wiąz górski (brzost) Ulmus glabra (U. scabra), szypułkowy (limak) U. laevis i polny U. minor (U. carpinifolia). Klasyfikacja wiązów jest dosyć zagmatwana, szczególnie na zachodzie Europy tworzą one dużo mieszańców, dlatego nie zawsze wiadomo, którego z gatunków dotyczą doniesienia etnobotaniczne. Największe owoce ma wiąz górski, ale i z pozostałych gatunków można ich pozyskać całkiem sporo.

Liście wiązów były dawniej w Szwajcarii jedzone na surowo lub kiszone jak kapusta. W okresach głodu, szczególnie w Skandynawii, jedzono wiosną miazgę (podkorze) tej rośliny. Wygłodniałe wojska jadły ją prosto z drzew. Suszono ją także i mielono na dodatek do mąki lub zup. Ze wspomnieniami robienia mąki z miazgi wiązu spotkałem się także w Chinach, w górach Qinling.

W Ameryce Pn. Czejenowie używali czerwonej miazgi wiązu amerykańskiego Ulmus americana do wyrobu rodzaju kawy, a Kiowa pili napar z miazgi wiązu czerwonego Ulmus rubra. Miazga tego gatunki była przez Indian Omaha gotowana z tłuszczem zwierzęcym dla nadania mu lepszego aromatu i przedłużenia jego trwałości, takie fragmenty kory i tłuszczu były przysmakiem ich dzieci.

 

Owoce wiązu szypułkowego Ulmus laevis

Owoce wiązu górskiego Ulmus glabra

Potrawa z owoców wiązu i pędów orlicy, na moich warsztatach (maj 2009)

  Nauczyciel Wu z Gór Qinling, opowiada o tym jak jego ojciec w latach 40-tych XX w. robił mąkę z kory wiązu

6 komentarzy

  • Wojciech Jóźwiak napisał(a):

    Ciekawe. Ale jedzenie „podkorza” raczej drzewu nie pomaga.
    Owoce wiązu jako magia bogactwa? Ale ile trzeba się nazbierać, nadłubać, „naściubolić” zanim się ten omen bogactwa zbierze? Więc jeśli bogactwo, to strasznie wymrówkowane.

  • Wojciech Jóźwiak napisał(a):

    Poza tym, wiązy u mnie są ewidentnie składnikiem i to żywotnym miejscowego ekosystemu, bo się same masowo wsiały, dobrze/szybko rosną i sieją się nadal. Oba: laevis i glabra.

  • Grzegorz napisał(a):

    Super ! Fajny i ciekawy artykuł.
    Z resztą jak zawsze :)
    Pozdrawiam
    Też jest bardzo super, że nie zasypujesz nas co dzień 5 wpisami, jak to wielu robi,
    dzięki temu każdy wpis czyta się z ogromna ciekawością i zainteresowaniem.

  • Janko napisał(a):

    W mojej okolicy jest mało wiązów i nie przyglądałem sie co to są za owoce. Natomiast ja mam pytanie z innej beczki, o ile masz Drogi Kolego chwile czasu na odp. Jeśli oczywiście coś wiesz na ten temat. Ponieważ nie było jeszcze dużego mrozu, to mam w ogródku jeszcze jarmuż. Podobno bardzo zdrowe warzywo, ale nie do końca, bo zawiera kwas szczawiowy, który może sprzyjać tworzeniu sie kamieni nerkowych. Pewnie nie każdy jest podatny na to, ale czy warto ryzykować ? Może jest coś, co dodane do potrawy z jarmużem zredukuje stężenie tego kwasu ? No bo troche szkoda pozbywać sie możliwości zrywania świeżego zielska w grudniu i może troche w styczniu.

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Ten problem z kwasem szczawiowym jest demonizowany. Podobno takie rośliny lepiej jeść z nabiałem, gdyż kwas szczawiowy od razu wytrąca się w szczawiany, ale nie jestem pewien na ile ta informacja jest właściwa. Ja by się nie bał zielonych warzyw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *