Sok brzozowy, klonowy i inne: prawie wszystko o spuszczaniu soków drzew

Wiele razy pisałem o różnych patentach na spuszczanie soków drzew. Dostaję dużo technicznych uwag – w końcu postanowiłem zrobić galerię zdjęć, gdyż jeden obrazek jest wart tysiąca słów. Połączyłem też wszystkie posty o sokach drzewnych w jeden, żeby łatwo było szukać i żeby niczego nie pominąć. W dolnej części artykułu także kilka linków do naukowych opracowań na ten temat.

Drzewa już niedługo puszczą soki. Zawsze o tej porze dostaję różne zapytania o spuszczaniu soku z drzew. Oto kilka ważnych podpowiedzi:

Kiedy soki startują?

Soki zaczynają płynąc w drzewach w górę na przedwiośniu, zwykle gdy dzienna temperatura wynosi ok. 8 C. Jednak przy 8 C płynięcie jest słabe. Lepiej zbierać soki, gdy temperatura wyniesie koło 15 C w słoneczny dzień. Ale zależy to od pory. W środku zimy drzewa wiedzą, że jeszcze nie czas i nie obudzi ich nawet pięć dni z taką temperaturą, ale w kwietniu w podobnych warunkach leją już jak szalone. W warunkach Polski południowej drzewa budzą się między końcem lutego a połową kwietnia, zwykle tak między 20 marca i 5 kwietnia. Oczywiście te daty np. na Suwalszczyźnie będą przesunięte o 1-3 tyg. Moje wieloletnie doświadczenie mówi, że soki najlepiej płyną między pierwszą kwadrą a pełnią (to moje własne odkrycie!), często wypada to koło Niedzieli Palmowej, którą powinniśmy nazwać Niedzielą Brzeźną. Tak będzie w tym roku (mam łagodną zimę, soki zaczęły płynąc pod koniec lutego, ale wcześniej szły powoli).

Czy wszystkie startują równo?

Nie zawsze, to zależy od sezonu. Tylko kiedy wiosna przychodzi późno, w kwietniu, zaraz po silnych mrozach, wszystkie budzą się naraz. Zazwyczaj jednak klony i jawory puszczają soki 1-2 tyg. przed brzozami. Warto o tym pamiętać: sok klonowy to bardziej marzec, a brzozowy bardziej kwiecień.

Czy soki płyną równo cały dzień?

Nie. W nocy płynięcie soku maleje prawie do zera, chyba że mamy bardzo ciepłą noc. Najsilniej płyną w okolicach południa, kiedy jest najcieplej. I płynie ich więcej po nagrzanej stronie pnia.

Czy sok z tego samego gatunku ma zawsze tyle samo cukru?

Nie. Drzewa różnią się. Są to różnice osobników i odmian, ale także z roku na rok ilość cukru może być inna. Najwięcej cukru soki mają NA POCZĄTKU sezonu. Warto więc nie odkładać spuszczania na końcówkę, bo wtedy płynie prawie sama woda.

Które drzewo ma najsłodszy sok?

Zdecydowanie klon pospolity, potem klon jawor i klon polny. Mają zwykle 1 do 4% cukru. Klon pospolity ma sok tak słodki jak klon cukrowy w Kanadzie. Brzozy są prawie o połowę mniej słodkie, a graby o połowę mniej słodkie od brzóz. Lepsze na pobór soku są lata, gdy wiosna zaczyna się szybko i gwałtownie. Wtedy sok płynie krótko, ale jest słodki. Przy scenariuszu wiosny atlantyckiej (temperatury 5-10 C przez kilka miesięcy) sezon jest rozciągnięty i sok słabiej płynie. Może dlatego spuszczanie soków to domena Europy Wschodniej o klimacie kontynentalnym. W Ameryce Pn największe tradycje zbierania soków ma wsch. Kanada i Nowa Anglia – tereny o klimacie podobnym do naszego.

Czy sok można spuszczać tylko z klonu, brzozy i grabu?

Nie, soki puszcza większość drzew. Niestety, u niektórych gatunków jest ich mniej, albo płyną głębiej w drzewie, albo krócej. Wymienione trzy gatunki produkują najwięcej soków. Piłem też ja lub moi znajomi soki z olchy, wierzby, osiki, buka, czereśni i lipy. Sok z olchy jest gorzkawy.

Jak najlepiej spuszczać sok?

Stosuje się trzy metody pozyskiwania:

1/ wwierca się do pnia rurkę, na głębokość ok. 0,5-1 cm. Ta metoda wydaje się humanitarna, ale drążenie głębokiej rany w drzewie może prowadzić do infekcji grzybowych. Zamiast zatykać dziurę, lepiej ją zostawić, po kilku dniach zaschnie.

http://gerda.poisl.at/pictures/image.php?id=998&gal_id=41&gal_page=3http://

2/ robi się jedno pochyłe nacięcie lub  w kształcie litery „Y” lub „V”, u dołu którego podkłada się metalową rurkę, słomkę lub rozłupaną gałązkę bzu czarnego z wydrążonym rdzeniem, pod który podkłada się naczynie. Metoda ta wydaje się okrutna, bo pozostawia na drzewie bliznę, jednak takie blizny szybko się goją, ponieważ rana jest powierzchniowa, nie ulega zakażeniu grzybami.

sok rurka miedziana DSC02791

3/ wkłada się do naczynia (np. butelki) odgiętą gałązkę z obciętym wierzchołkiem (mającą wciąż połączenie z pniem), sok skapuje wtedy z gałązki jak z rury. Najbardziej humanitarna metoda, ale najmniej efektywna.

sok-z-brzozy-7917 klaudyna z butelka

Na pocieszenie dodam, że mam w lesie drzewa, z których pozyskiwałem sok przez kilka lat i nie zauważam jakiegoś osłabienia ich żywotności.

Tu linki do filmików, gdzie spuszczam sok (śmieszą mnie wyzwiska pod moim adresem w komentarzach do tego filmu – piszą je ludzie, którzy z przyrodą mają mało wspólnego, ciachnięcie jednej brzozy wydaje im się jakąś patologią, chyba nie rąbali drzewa na zimę). Tak ja zbieram zwykle sok. W sklepie CO kupiłem rurki miedziane calowe i kazałem im pociąć na kawałki 8-11 cm. Do zbierania najlepszy jest garnek 5l – obszerny i stabilny, nie przewraca się. Drzewo nacinam pod skosem raz (pod kątem 45 stopni) lub dwa razy – wtedy nacięcia tworzą literę V.

 

sok pochyle DSC02790

W takim drzewie jak to – bardzo pochyłym – często w ogóle nie trzeba rurki, bo woda kapie w dół do naczynia. Obcięte butelki 5 l są OK, ale często przewraca je wiatr lub ciekawskie sarny (a może sok piją w nocy elfy?)

Poniżej trzy zdjęcia z Ukrainy, z badań koleżanki Iwony Kołodziejskiej-Degórskiej (zdjęcia na licencji Creative Commons z artykułu Open Access za rtykułu w Acta Societatis Botanicorum Poloniae, 81(4)):

Uses of tree saps in northern and eastern parts of Europe, Autorzy: Ingvar Svanberg, Renata Sõukand, Łukasz Łuczaj, Raivo Kalle, Olga Zyryanova, Andrea Dénes, Nóra Papp, Aneli Nedelcheva, Daiva Šeškauskaitė, Iwona Kołodziejska-Degórska, Valeria Kolosova

Widzimy, że miejscowi po prostu wyginają kawałki blachy – wychodzi taniej! Niektórzy też jako rurki używają wypisanego długopisu jednorazówki…

? ?

Butelkę można ukryć przed innymi (np. leśniczym) kawałkiem kory.

File:Maple sap buckets - Beaver Meadow Audubon Center.jpg

Zbieranie soku w North Java, New York, woda z rurek spływa do wiaderek przykrytych przed śniegiem i deszczem. Źródło: wikipedia.org

1024px-Maple_sugar_industry_-_NARA_-_285760 1024px-Maple_sugar_industry_-_NARA_-_285763

Indianie wygotowujący syrop klonowy, na drugim planie odwrócone do góry naczynia z kory brzozowej. Naczynia takie uszczelniano np. żywicą. Źródło: wikipedia.org

Różnica między początkiem kapania klonu i brzozy zależy od pogody, zwykle jest to od 2 dni (nagłe nadejście temp. >15 C po mrozach) do 2 tygodni – przy długim okresie temperatut ok. 0-10 C.

 

Wielu ludzi wyobraża sobie, że takie soki są tak gęste jak syrop klonowy kupiony w sklepie. O nie! Soki drzewne są wodniste. Zawierają cukry, kwasy organiczne i sole mineralne, ale głównie wodę!

W roku 2013 zbadałem wraz z kolegami z Uniwersytetu Rzeszowskiego – Maciejem Bilkiem i Kingą Stawarczyk – zawartość cukry w ośmiu gatunkach drzew na Podkarpaciu: w brzozie brodawkowatej, omszonej, w grabie, oraz w klonie pospolitym, jaworze, polnym, srebrzystym i jesionolistnym.

Tu jest pełny tekst artykułu:

http://luczaj.com/publikacje/2014%20Luczaj%20Bilek%20Stawarczyk.pdf

soki

Wyniki nas zaskoczyły. Niektóre okazy klonów miały nawet ponad 3% cukru, a brzozy ponad 2%! Wcześniejsze badania brzóz w Europie pn-wsch. dawały wyniki w okolicach 1%. Może akurat nagłe nastanie wiosny w roku 2013 spowodowało taką różnicę? Wg badań innych autorów soki są najsłodsze właśnie na początku płynięcia w drzewie (wtedy kiedy my je badaliśmy).

A tu artykuł o zawartości minerałów w sokach drzew, ogólnie jest ona podobna jak w dobrej wodzie mineralnej:

http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2015,%203%28100%29/12_Bilek.pdf

 

Donald Tusk chciał zamienić Polskę w drugą Irlandię. A czy nie lepiej zamienić ją w Kanadę? Są do tego aż dwa powody. Pierwszy to bardzo wygodny system emerytalny w tym kraju – wszyscy mają minimalną emeryturę a resztę trzeba sobie samemu zaoszczędzić. O drugim powodzie napiszę więcej – Kanada słynie z syropu klonowego – my też byśmy mogli.

Syrop klonowy robi się z soku klonowego zawierającego cukier. Sok taki jest zagęszczany przez odparowanie wody. Jest dosyć drogi – obecnie mamy tańsze źródła cukru, jednak może być sprzedawany jako towar luksusowy (tak jak miód…). Syrop klonowy nie składa się tylko z samego cukru, są też tam np. kwasy organiczne i dużo minerałów. No i jest produktem organicznym, praktycznie wolnym od zanieczyszczeń chemicznych.

W Kanadzie i USA użytkuje się do tego celu głównie klon cukrowy (Acer saccharum), ale także i inne gatunki klonów. Klon cukrowy jest bardzo podobny do naszego klonu pospolitego i jak wykazują badania fitochemiczne mojego zespołu ma zbliżoną zawartość cukru w soku!

Jak zamienić Polskę w Kanadę?

  1. Wykorzystać liczne populacje klonów pospolitych (Acer platanoides) i klonów jaworów (Acer pseudplatanus) w polskich lasach. Klon pospolity występuje często jako samosiew, podrost monokultur sosnowych. Wystarczyłoby żeby lasy państwowe przebudowywały te monokultury nie w kierunku dęba, buka czy grabu ale właśnie klonu. Jest to rodzime, szybko rosnące drzewo, typowe dla siedlisk grądowych – a więc korzystnie oddziałuje na środowisko. Jawor występuje często jako domieszka w karpackich buczynach oraz pogórzańskich grądach – też można by go protegować.
  2. Można by wykorzystać klony jesionolistne (Acer negundo), obcy gatunek, który zdominował nadwiślańskie zarośla.
  3. Należałoby zorganizować zespół badawczy i edukacyjny, który rozwinie techniki pozyskiwania soku, nawet na poziomie jakiegoś PAN-owskiego Instytutu.

Które tereny Polski najbardziej nadają się do produkcji syropu klonowego? Według mnie wschodnie część Polski. Ma ona bardziej kontynentalny klimat, gdzie sok płynie krócej, ale bardziej gwałtownie, ma wtedy więcej cukru i łatwiej go pozyskiwać. Szczególnie predystynowane byłoby Pogórze Karpackie i Roztocze, gdyż w terenie pagórkowatym łatwiej zbierać sok w systemie instalacji złożonych z plastikowych rurek (ładnie spływa z górki). Innym zagłębiem mogła by być dolina Wisły ze swoimi klonami jesionolistnymi.

Na dodatek sezon zbierania soku można by przedłużyć o brzozę i robić syrop brzozowy. Ten drugi jest droższy w produkcji, bo brzoza ma mniej cukru i potrzeba więcej opału na jej odparowania. Ale kapie trochę później!

Jedyną wadą mojego pomysłu jest to, że produkcja syropów drzewnych jest energochłonna. Syropy te często odparowuje się w lesie używając lokalnego opału – niestety produkuje to dużo dymu i CO2.

Sok z brzozy lub klonu szybko (po 24 godz.) się psuje w cieple, ale w niższej temperaturze (np. ok. 10 C) można go przechowywać przez kilka dni, a w odpowiednim miejscu, po zakwaszeniu, nawet kilka miesięcy. Tak przechowuje się sok na Ukrainie i w innych krajach dawnego Związku Radzieckiego – wlewa się go do beczek, na których dnie umieszcza się skórki z razowego chleba, zakwas z razowej mąki lub/i suszone owoce (jabłka, gruszki, rodzynki). Taką beczkę trzyma się w chłodnym, ciemnym miejscu (szopa, piwnica, stodoła). Na powierzchni tworzy się cienka błonka, która nie dopuszcza powietrza i powoduje, że sok tak szybko się nie psuje. Skisły sok przechowuje się często aż do żniw. Obecnie w tych krajach powszechnie sprzedaje się sok brzozowy pasteryzowany, z dodatkiem kwasu cytrynowego.

Różne metody obróbki soku brzozowego notowano dawniej i u nas – w Puszczy Kozienickiej gotowano go z mąką żytnią i mlekiem, a na Kurpiach zagęszczano przez gotowanie i odparowanie, a potem używano do słodzenia innych potraw.

Aby świeży sok przefermentować na napój alkoholowy, najlepiej go zagęścić przez gotowanie (i odparowanie). Do robienia wina zagęszczamy 10 l do objętości 1 l. Jeśli chcemy uzyskać jedną półlitrową butelkę gęstego brązowego syropu przypominającego syrop klonowy, potrzebujemy ok. 50-90 l soku. Syrop i cukier brzozowy otrzymuje się do dziś na skalę przemysłową na Alasce.

Sporadycznie miazgę brzozową krojono w Polsce, w Skandynawii, Rosji i u Indian Ameryki Pn. na drobne kawałki i dodawano do mąki na chleb, polewki lub zjadano po upieczeniu. Było to tylko pożywienie głodowe. W Skandynawii w okresach głodu do chleba dodawano wiórki z drewna brzozowego. Na Kurpiach robiono też polewkę z zakiszonych w drewnianym naczyniu rozwijających się pączków liściowych

Ksylitol to naturalny słodzik otrzymywany przemysłowo z drewna brzozowego (występuje też w wielu owocach). Jest przyswajany przez organizm wolniej niż glukoza czy sacharoza. Niektóre osoby jednak myślą, że występuje w soku brzozowym, co jest błędem.

 

PRZEPIS NA WINO BRZOZOWE

 

na butlę 5 litrową – 100 l soku brzozowego, 2-3 garście siekanych rodzynek, sok z 2 cytryn, drożdże winne

Sok gotujemy (odparowujemy) w dużym naczyniu przez kilka godzin, tak aby ze 100 l otrzymać 4,5 l syropu (zagęszczamy sok 20-25 krotnie). Sok możemy zbierać przez kilka dni z 5-7 brzóz. Jeśli zebraliśmy za mało soku, możemy go osłodzić cukrem (np. na 50 l soku – pół kilo cukru). Kiedy przygotowaliśmy już pierwszy litr gorącego syropu, studzimy do temperatury 30 stopni, zalewamy nim rodzynki, dodajemy drożdże i cytrynę. Pozostawiamy w przykrytym naczyniu w temperaturze pokojowej. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu godzin przygotowujemy resztę syropu i po wystudzeniu dodajemy do naszej fermentującej mieszaniny. Po 2-3 dniach wlewamy wino do butli fermentacyjnej i pozostawiamy w ciepłym pomieszczeniu aż ustanie fermentacja (zwykle około 4 tygodnie). Potem wino zlewamy do butelek (jeśli jest zbyt wytrawne lekko osładzamy syropem z cukru). Wino będzie miało żółtawy kolor, jak tokaj. Niektórzy moi goście po wypiciu wina brzozowego czuli się odurzeni i senni, ale może to tylko wina ilości. Podobne wino można robić z klonów.

BARSZCZ Z SOKU BRZOZOWEGO I PODAGRYCZNIKA LUB POKRZYWY

Potrawę tę przyrządzamy na przełomie marca i kwietnia.

5-10 l soku brzozowego, skórka z razowego chleb, kilka rodzynek, ½ do 1 kg młodziutkich liści lub całych podagrycznika lub pokrzywy, 50 g masła lub 1 kostka rosołowa lub szklanka wywaru mięsnego, 4 jajka, 3 g soli, pieprz

Do kamiennego garnka wlać świeży sok brzozowy, wrzucić do niego skórkę z razowego chleba i kilka rodzynek. Pozostawić w ciemnym miejscu na 2-4 dni (aż sok sfermentuje i zrobi się kwaskowaty). Zebrać liście, umyć, pokroić, wypełniając nimi ok. 2 l garnek. Drobno posiekać. Zalać je sfermentowanym sokiem, dodać tłuszcz, kostkę lub wywar, osolić i gotować przez 10minut. W międzyczasie ugotować jajka na twardo. Posiekać jajka, przed podaniem wrzucić je do misek, popieprzyć do smaku.

48 komentarzy

  • Zofia napisał(a):

    Witam, po przeczytaniu, tego b pouczającego opisu pozyskiwania soku z drzew nasuwa mi się pytanie odnosnie zawartości azotanów i siarczanow w soku z drzew rosnących w zanieczyszczonych aglomeracjach miejskich. Czy były prowadzone takie badania i jakie byly wyniki ?

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      kolega chyba nad tym pracuje. Przypuszczalnie częściowo przechodzą do soku, ale w dużo mniejszej proporcji niż moglibyśmy się obawiać.

  • Pola napisał(a):

    Super wpis Panie Łukaszu, bardzo porządkujący wiedzę. Udostępniłam na swoim blogu. Dziękuje za inspirację. Dzięki Pana artykułom odważyłam się, i już od 2 lat wytwarzam swój syrop klonowy. Spuszczałam też sok z grabu – rewelacja! Miło było Pana poznać na spotkaniu blogerskim w Poznaniu, pozdrawiam serdecznie i koniecznie proszę o kontakt gdyby robił Pan warsztaty na Lubelszczyznie!

  • Pola napisał(a):

    Ps. Fajna siekierka, mam taką samą! :p

  • Anna DK napisał(a):

    Witam, jestem tu pierwszy raz i szczęka mi opadła… z zachwytu! :-) Czy zebrany sok klonowy lub brzozowy można pić tak po prostu, czy też musi przejść jakąś „obróbkę”? Chodzi mi o zwykły sok, a nie robienie z niego wina ;-)
    Jak jest z dziećmi – od jakigo wieku mogą takie cuda pić (różne produkty wprowadza się w różnym czasie), czy jest to jakoś uzależnione? Przepraszam za banalność pytań, ale mnie Pan zainspirował do produkcji, choć nie wiem czy dam sobie radę (nie chcę zranić drzew). Pozdrawiam!

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Można pić bez obróbki, w każdym wieku, toż to prawie woda z cukrem, plus tajemnicza energia życiowa drzewa.

  • olesh napisał(a):

    Jak długo można taki sok przechowywać? Co zrobić by zachować go w butelce np. do września?

  • Monika napisał(a):

    Czy można wypijać dziennie 2 litry soku prosto z brzozy przez np. 3 tygodnie? Czy to będzie za dużo?
    Czy można pić sok pod koniec wydzielania soku (gdy jest mętny i gęstszy)?

  • Edi napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykuł-dziękuję :)

  • Barbara Puls napisał(a):

    Witam serdecznie

    Jestem właśnie , w parku
    Wszędzie drzewa Brzozy , próbuje wypuścić sok ale nic nie leci , czy to jest już za późno ? Czy za wcześnie

    Podobnie jak z klonem nic nie idzie :(
    Jak ropoznam klon ? Bez liści troszkę trudno
    Z góry bardzo dziękuję i czekam na odpowiedz

  • roman napisał(a):

    super temat przerzylem tyle lat i niewiedzialem o tym soku z klonu super

  • Zbyszek napisał(a):

    Witam! W poprzednim roku niektórzy martwili się, jakie to straszne okaleczanie drzew.Łukasz ma rację,takie nacięcie „goi” się bez problemu,sprawdziłem to na „swoich” brzozach.Taka analogia mi się nasunęła,kora to jak ludzka skóra daje sobie radę z różnymi skaleczeniami.Nawiercanie na pozór jest bardziej estetyczne,ale taka dziura to już może być problem dla drzewa.Dla mnie problemem,zwłaszcza jak społeczeństwo ma wolne i trochę więcej spaceruje,są – ludzie.Muszę trochę się „ukrywać” ze spuszczaniem soków,ponieważ mentalność jest taka że najlepiej zrobić coś na złość.Nie chciałbym żeby mi zabrano rurki,albo coś dolano do soku.
    Nie wiem jak tam u Was,ale u mnie jest już co jeść.Pokrzywa,podagrycznik,ziarnopłon,jasnota,jakiś czosnek (niestety nie niedźwiedzi,ale też dobry),może nie aż tak dużo,ale w ogródkach przydomowych-nic.Coś się doda do soku,coś usmaży i jest ciekawsze życie.Może trudno w to uwierzyć ale w grudniu i styczniu zbierałem takie pojedyncze listki podagrycznika i pokrzywy.Mam taki lasek,śródpolny i jakiś mikroklimat , pozwala w takie ciepłe zimy urosnąć tym pojedynczym roślinkom.Ludzie dalej śmiecą,te nieszczęsne plastikowe butelki i inne opakowania, już chyba nigdy nasi współplemieńcy nie nauczą się kultury.A z pozytywnych rzeczy,przechodziłem dzisiaj obok bażanta w odległości 1m,siedział w takim zagłębieniu i nie uciekał więc spokojnie się oddaliłem,no i jeszcze widziałem dwa motyle i ptaki zaczynają śpiewać czyli idzie wiosna.Ostatnio coś takiego przeczytałem : „Spacerowanie między znanymi miejscami często pozwala poczynić więcej odkryć niż wizyta w nowym miejscu” – coś w tym jest.Pozdrawiam Łukasza i wszystkich którzy zaglądają na tą stronę.

  • Piotr napisał(a):

    Dzień dobry. Dziękuję za inspirację. Jestem po pierwszych próbach upuszczania soku z brzóz. Mam kilka cennych obserwacji. W pierwszej próbie udało się zebrać w sumie pół litra soku w 3 godziny z dwóch drzew o średnicy ok. 50cm. Miejsce zbioru położone jest na wysokości ok. 700m n.p.m. w Beskidach, gdzie wiosna dopiero się rozkręca. Skorzystałem z rady i brzozy naciąłem siekierą, ukośnie, na długości ok. 15 cm., na końcu nacięcia wbijając miedzianą rurkę. W przypadku dorosłych brzóz do wykonania nacięcia trzeba usunąć dość dużo zdrewniałej, martwej kory, żeby dosięgnąć warstwy sokonośnej. Na początku wydawało mi się, że rozwiązanie to – choć nie tak eleganckie jak na jaworze z filmu – jest do zaakceptowania. Kiedy jednak odwiedziłem te same drzewa po tygodniu byłem zaskoczony, że rany nie zamknęły się i wciąż sączył się z nich sok, co przypuszczalnie potrwa cały sezon. W przypadku ciągłych zbiorów być może nie byłoby to kłopotem, ale przy upuszczaniu okazjonalnym zdecydowanie bardziej rozsądne wydaje się wiercenie (lub wybijanie) otworów, czego spróbowałem w drugiej próbie. Dziury wcale nie musza być głębokie aby osiągnąć porównywalne przepływy do nacięć. Nie bez znaczenia jest też powierzchnia rany, przez którą drzewo może zostać zainfekowane, a ponadto – dziury dają się łatwo zamknąć (przez wbicie drewnianego kołka), co zminimalizuje ryzyko infekcji po zbiorze.

    Darz bór!

  • Samia napisał(a):

    Bardzo fajnie zebrane „do kupy” informacje!! Wlasnie sie zabieram za sok brzozowy w sudetach, mam nadzieje, ze zdaze :) pozdrawiam i bede zagladac!!

  • Robert napisał(a):

    Myślę, że samo zamknięcie dziury przez wbicie drewnianego kołka może nie wystarczyć. Warto chyba najpierw nałożyć maść ogrodniczą, a później wbić drewniany kołek. Później również po wierzchu przesmarować maścią ogrodniczą.
    Powinno to zabezpieczyć drzewo przed infekcją jakimiś grzybami.
    Panie Łukaszu czy mam rację?
    Pozdrawiam
    Robert

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Ludzie przestańcie wtykać w dziury kołki i czymkolwiek smarować. Wystarczy zostawić samo do zagojenia. Takie działania tylko szkodzą.

  • Krzysiek napisał(a):

    W tym roku w marcu było dość zimno (Warszawa). Deszczu malo, a brzozy puscily listki dopiero kilka dni temu. Wybralem sie po sok raczej pozno bo dopiero dzisiaj (16 kwietnia) i jest sucho. Ani kropelki, nawet przy głębszych nacięciach i to nawet w miejscach bardziej podmoklych. Czy jest jeszcze szansa na sok z brzozy, czy juz przespalem? Nie chcialem wczesniej ciac drzewa przy temp. +4 do +8C, bo w artykule pisales, że lepiej jak jest slonecznie i powyżej +8C, a od kilku dni jest bardzo cieplo i slonecznie, wiec w pierwszy wolny wekend postanowilem sprobowac i porazka.

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      już za późno!!! soki zaczęły płynąć pod koniec lutego. ROk był kiepski – płynęły długo ale bardzo leniwie

  • Krzysztof napisał(a):

    Ja zacząłem w tym roku zbierać sok gdzieś w połowie marca. Nie mogę stwierdzić jednak, że płynęły leniwie. Wręcz przeciwnie w ciągu doby jedno drzewo potrafiło oddać 5L oskoły (Warszawa jakiś tydzień temu). Nie wiem jak na dzień dzisiejszy bo jeszcze nie byłem ale wczoraj przyniosłem do domu około 4L z 3 drzew.

  • Janusz napisał(a):

    Kłaniam się panie Łukaszu, a to za miłość do roślin/Natury. Takich profesorów mi tez brakuje, którzy na wiele mądrości jest otwartych i na takie jak płynące z pańskiej ksiązki pt. W stronę Dzikości . Pozdrawiam. Janusz .

  • Aga napisał(a):

    Panie Lukaszu,
    (przepraszam za brak polskich znakow)
    a czy przy temacie brzozy moze Pan napisac krotko o orzeszkach z brzozy?
    Czy sa jadalne i czy z tych zielonych mozna zrobic syrop, tak jak z zielonych szyszek sosny?
    Bardzo dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam,
    Aga

  • Agnieszka napisał(a):

    Dobry wieczor!

    Chcialam prosic o informacje dotyczace drzew w calosci lub czesciowo trujacych. Czy mozna spuszczac sok z pnia drzew takich, jak cis, jarzebina, czy bez czarny? Domyslam sie, ze skoro cis jest trujacy, to lepiej go nie ruszac, ale co z bzem i jarzebina? Czy wszystkie drzewa w naszym klimacie, te mniejsze i wieksze, puszczaja sok? Jest w jakiejs bibliotece albo w internecie lista drzew ‚dozwolonych’ i ‚zakazanych’ lub nadajacych sie do czerpania z ich pnia soku? Robiono badania na ten temat? Probowalam juz cos znalezc w sieci, np. o metasekwoi chinskiej, ale trudno sie nawet dowiedziec, ktore drzewa sa trujace. Jakimi kryteriami nalezy sie kierowac podczas wybierania drzewa, z ktorego chce sie pozyskac sok? Sa jakies strony internetowe lub ksiazki, z ktorych mozna sie dowiedziec czegos na ten temat? Z gory dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam.

  • Agnieszka napisał(a):

    Dziekuje za odpowiedz. Co do jarzebiny, to zaliczylam ja do do drzew CZESCIOWO trujacych. Chodzi mi o to, ze nie mozna jadac jej owocow na surowo, co przeczytalam tu: http://www.poradynazdrowie.pl/jarzebina.html
    Czy jest w internecie albo w jakies ksiazce informacja na temat, jak wybierac drzewa, ktore sie nadaja na pozyskiwanie z nich soku?

  • qwet napisał(a):

    Wydaje mi się że 3 metoda na dziewczynę wygląda najciekawiej.

  • Coondelboory napisał(a):

    Trzy lata temu pokusiłem się o zrobienie syropu z soku brzozowego. Bardzo pracochłonne, kosztowne i trudne. Trudne, bo trudno go nie spalić na czarną smołę. Po kilku dniach prób z 30-litrowego kubła dostawałem 250ml buteleczkę jasnobursztynowego syropu, i tak dzień w dzień przez dwa tygodnie. A potem przyszedł rachunek za prąd – szok! Ale uważam, że warto było :) Syrop pożarła rodzinka w deserach, lodach, na plackach… Bardzo fajny.
    Rok później spróbowałem z klonami jesionolistnymi, ale to było rozczarowanie – syrop miałby bardzo fajny smak, niestety wszystko psuła sól. Nie wiem, czy to z racji lokalizacji oskołowanych drzew (dość mała odległość od drogi, więc może zbierały sól używaną do odladzania), czy ten gatunek tak ma? W każdym razie z klonami nie wyszło.

    Pozdrawiam

  • Anima napisał(a):

    Czy istnieją w Polsce gatunki drzew , których sok może się okazać szkodliwy lub wręcz trujący dla człowieka?

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Nie wiadomo… W małych ilościach pewnie nie… Ale w większych nie jest to zbadane. Na pewno sok klonowy i brzozowy pity w wielu krajach nie wykazuje jakichś skutków ubocznych. Inne i tak trudniej pozyskać, albo mają więcej wody.

  • Grzegorz napisał(a):

    Pouczający artykuł, dużo chodzę po lesie i wiedza którą się Pan dzieli jest bardzo pomocna.
    O ile z rozpoznaniem brzozy nie mam wiosną problemów, o tyle znalezienie klonu o tej porze roku wymaga wytężonych poszukiwań, a ustalenie z jakim gatunkiem, czy to brzozy czy klonu mam do czynienia jest już całkowicie poza moim zasięgiem.
    Czy mógłby Pan polecić coś (książkę, film, artykuł…) co ułatwi rozpoznanie klonu we wczesno-wiosennym lesie?
    Pozdrawiam!

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Klon nakrzyżległe pączki (pary pączków na przeciw siebie, a kolejna para pod kątem 90 stopni do wcześniejszej i następnej). Często wokół drzewa dużo liści leży, po tym można rozpoznać też.

  • janusz napisał(a):

    czy można zakonserwowac sok z brzozy spirytusem…. czyli inaczej zrobić nalewkę…,

    pozdrawiam i dziękuje za piękne artykuły

  • Grazyna napisał(a):

    Witam.Chciałam zapytać czy sok można uzyskać tylko z drzew liściastych, czy również z iglastych.?Konkretnie chodzi mi o sosnę, bo właśnie mam las ale wyłącznie sosnowy.

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      z iglastych też coś chyba kapie, ale nie wykorzystywano ich bo zwykle traktowano je jako drzewa budulcowe, których nie należy niszczyć. na pewno jednak są znikome ilości tego soku. Tylko niektóre gatunki jak brzoza czy klon produkuję dużo.

  • Aleksandra napisał(a):

    Panie Łukaszu, od 9 dni zlewam sok z brzozy, jednak w ostatnich 3 dniach zaczął płynąć w dużo mniejszych ilościach.. Czy w tym roku sezon już się kończy, czy może być to związane z chłodniejszymi nocami?

  • Jerzy Szymaniuk napisał(a):

    W tym roku ostro zabrałem się za spuszczanie i zagęszczanie soku.
    Nie jestem pewien czy połowa marca to już nie za późno ale gałązki jeszcze były w paczkach nierozwiniętych. Podobno uchwycenie początku parcia soku z korzeni w górę do pnia gwarantuje pozyskanie najwartościowszego soku. Wytypowałem trzy drzewa w pobliżu naszego warsztatu o średnicach pni ok. 30-40cm. Na wys. ok. 30cm od gruntu nawierciłem na gł. ok. 10cm otwory fi20mm. Pierwsze wprowadzenie szczelnie wypełniającej otwór rurki miedzianej powodowało jednak że część soku spływała nie tylko do podstawionych butli 5L po wodzie min. ale też po pniu wokół rurek. Dlatego zmieniłem to nieco i zastąpiłem rurkę wewnątrz otworu na większą o śred. fi 40mm cienkościenną i z nierdzewki zeszlifowaną na ostro i wbitą tylko w korę tak by obejmowała nawiercony otwór i dopiero pod taką rurkę podstawiałem butle. Zauważyłem że straty soku płynącego obok rurki już nie występowały. W taki sposób ściągnąłem z każdej brzozy ok. 30L. Po zakończeniu oczywiście postanowiłem zakorkować otwory. Proste wbicie drewnianych kołków powodowało jednak że sok nadal trochę płynął. Dlatego lepszym rozwiązaniem było wbicie zadeklowanych kawałów rurek o takiej samej średnicy co te które obejmowały otwór ale znacznie krótszych i zamkniętych z zewnątrz. Już od początku ruszył proces odparowywania soku w nierdzewnym garnku o poj. 15L na kuchence gazowej typu taboret zasilanej prop.-but. Temperaturę podgrzewania doprowadziłem tylko do leciutkiego bulgotania zagęszczanego soku. Z uwagi na spore parowanie ustawiłem go w przewiewnym garażu na zewnątrz domu i chodził praktycznie 24h przez parę dni. Zużycie gazu to było ok 2kg/24h. Tą drogą uzyskałem niecałe 2L gęstego syropu. Ma konsystencję i barwę syropu klonowego i trochę go przypomina w smaku. Mam jednak niejaką wątpliwość czy z uwagi na zawarte w soku substancje nie lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie garnka emaliowanego.

  • Binic napisał(a):

    Bardzo cenne informacje.
    Brak mi jednak wiadomości o innych sposobach konserwacji, tzn: czy robi się ocet z soku brzozy z dodatkiem jabłek?
    Ile trzeba alkoholu na 1l soku, by się zakonserwował?
    Czy jak sok zmętnieje po zmieszaniu z alkoholem, to znaczy, że się popsuł?
    Jak jeszcze można zakonserwować sok by korzystać z niego jeszcze przez jesień?
    Pasteryzowanie, jednak by soku nie gotować?
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Kasia napisał(a):

    Jak dlugo mozna spuszczac sok z brzozy?

  • RobRok napisał(a):

    Panie Łukaszu, czy zebrany sok z brzozy, który w smaku jest kwaskowaty można pić?
    Powód kwaskowatości chyba bierze się z temperatury otoczenia (fermentacja?).
    Po paru dniach (w zasadzie na drugi lub trzeci dzień), pomimo przechowywania w chłodziarce (+5 st.C) w takim soku, który był kwaskowaty, zaczynają pływać męty.

  • nikita napisał(a):

    Witam,
    zainteresował mnie temat, mieszkam przy lesie i jest w nim wiele brzóz, chciałabym również spróbować pozyskać ten sok,
    czy zbieranie soku z brzóz jest zgodne z prawem? jest to las państwowy

  • arspolonica napisał(a):

    W tym roku przez dłuższy okres byłem w szpitalu, ale jednocześnie 10 litrów oskoli zebrała w marcu moja rodzina. Wszystko zostało rozlane do słoików (bez pasteryzacji i wekowania) i wstawione do lodówki – w oczekiwaniu na mnie.

    Dopiero teraz mam siłę się tym zająć. Sok jest dość kwaśny, ale nadal przezroczysty. Nie mam ochoty robić z niego ani kwasu, ani nalewki, ani tym bardziej pić go tak. Ale sok jest doskonały do przygotowania wszelkiego rodzaju zup – czy to opisanej przez Pana zupy z podagrycznika, czy też barszczu ukraińskiego, który ugotowałem na oskoli bez jakiegokolwiek dodatku wody. Oczywiście, szkoda wygotowywać cenne składniki, ale chyba lepsza jest opcja zupy, niż wylania zebranej oskoli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *