Wigilia – celebracja lokalności

Przy okazji świąt Bożego Narodzenia i ich Wigilii mówi się dużo o tradycyjnych potrawach. Tymczasem tzw. tradycyjne potrawy i zwyczaje zmieniają się. W wielu częściach Polski na wigilię nie jada się karpia, a został on dopiero spopularyzowany przez media w XX w. Karp zresztą nie jest nawet naszą rodzimą rybą. Pochodzi z basenu Morza Czarnego. Od paruset lat karp powoli wyparł szczupaka jako główną wigilijną rybę. Pięknie przedstawił to kiedyś na swoim wykładzie dr Stanisław Cios, badacz historii polskiego rybactwa autor książki Ryby w życiu Polaków od X do XIX w..

Dla mnie wigilia to przede wszystkim celebracja lokalności. Tego co rośnie u nas i samemu się zebrało. Tak więc robienie potraw „samemu” z tego co rośnie i żyje „u nas” chyba ważniejsze niż to jak one są tradycyjne. Dlatego zawsze wyrzucam mamie, że nie chce na wigilię moich suszonych prawdziwków. Z „mojego” lasu, zebranych „przeze mnie”, tylko dlatego, że ususzyłem je z robakami.

W moim regionie najważniejszą potrawą wigilijną są pierogi, ale i one są środkowoazjatyckim importem gdzieś ze średniowiecza, nieznanym w kuchni starosłowiańskiej. I nawet wigilijne farsze do pierogów nie są aż tak bardzo konserwatywne, choćby ruskie pierogi zawierają ziemniaki. Import z Ameryki Południowej. Ciekawe kiedy ruskiej pierogi pojawiły się na wigilii? Koncept azjatycki z amerykańskim nadzieniem? Dlatego ważniejsza jest ta lokalność.

 

1 Comment

  • Rena napisał(a):

    Trochę po świętach, więc życzę po staropolsku Do siego Roku!
    A co do potraw wigilijnych to trochę mnie Pan zaskoczył, choć po namyśle doszłam do wniosku, że ma Pan rację – ważniejsza jest jej lokalność! U mnie (Mazowsze) karp na Wigilii nie bywa, bo go nikt nie lubi, ale zawsze być musi kompot z suszonych/wędzonych jabłek, śliwek i gruszek. I zupa grzybowa z kaszą – to też chyba jakis lokalny zwyczaj, bo z mojego domu rodzinnego wyniesiony. A pierogi są z kapustą kiszoną i grzybami (przez siebie lub rodzinę zbieranymi), jest kapusta postna z fasolą i grzybami, barszcz czerwony z fasolą jasiem… No, jest tego trochę :) Z ryb przyjął się śledź na kilka sposobów i jednak ryba po grecku, bo to wszyscy bardzo lubią.
    Pozdrawiam już noworocznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *