Zasada nienawożenia łąki kwietnej

Czy nawozić łąkę kwietną? To pytanie, które zadaje sobie wielu właścicieli łąki kwietnej. W większości przypadków najlepiej łąki kwietnej nie nawozić. W uboższej glebie (w stosunku do podłoża, które wyobrażamy sobie jako idealne dla trawnika) kwiaty będą niższe, ale większość gatunków rosła będzie z podobną prędkością. W zbyt żyznej ziemi kilka najsilniej rosnących gatunków zwykle zagłusza te wolniej rosnące. W dawnych czasach większe łąki kośne były zwykle nie nawożone (choć nawożenie obornikiem też było praktykowane). Stracony azot uzyskiwany jest z powietrza przez rośliny motylkowe, a inne składniki wydobywane z głębszych warstw ziemi przez korzenie. Oczywiście takie użytkowanie prowadzi do częściowego wyjałowienia gleby, ale po pierwsze pojedyncze koszenie zabiera mało składników odżywczych, po drugie to właśnie wyjałowione łąki są często najbogatsze w gatunki! Łąki występują na glebach o różnej żyzności. W zależności od gleby inne gatunki uzyskają dominację na łące, efekt na glebie ogrodowej jest więc bardzo trudny do przewidzenia. Najlepsze rezultaty dla utrzymania długo kwitnącej łąki kwietnej w ogrodzie dają gleby gliniaste lub gliniasto-piaszczyste o małej zawartości próchnicy (nawet czysta glina!).

Istnieją zasadnicze różnice w filozofii nawożenia łąki i trawnika. W trawniku zależy nam na zwartej zielonej masie nawet jednego gatunku trawy. Staramy się więc zmaksymalizować ilość składników pokarmowych w glebie. W wypadku łąki kwietnej zbyt dużo składników pokarmowych powoduje nadmierny rozrost gatunków azotolubnych (np. pokrzywy, perzu). Zmiany w proporcji podstawowych pierwiastków i ich jonów (azot, fosfor, potas, wapń i magnez) powodują zmiany w zdolności konkurencyjnej różnych roślin i zmienią nam skład gatunkowy. Z powodu skomplikowanych reakcji zbiorowiska jest to czasem trudne do przewidzenia.

Przy nadmiernym nawożeniu siewki wysianych roślin łąkowych mogą na początku świetnie się rozwijać a kwiaty będą ładnie kwitły w pierwszych 1-2 latach, potem jednak mogą ulec konkurencji ze strony roślin azotolubnych i traw.

Dla klientów, którzy się wahają zawsze proponuję eksperyment. Może zabawisz się w naukowca? Podziel swój teren na poletka i traktuj je różnie. Jedną część nawieź silnie, inną słabo, inną w ogóle. Może na jednej wysyp dużo popiołu, na innej nawozu wapniowo-magenzowego? I potem wysiej tę samą mieszankę nasion. Zobaczysz jak różny efekt uzyskasz.

O tym co może nas spotkać po wysianiu łąki i jak podejść do nawożenia mogą sugerować rosnące na niej rośliny.

Czy na terenie przyszłej łąki wyrosły pokrzywy? To znak, że gleba ma dużo azotu. Na pewno wtedy musimy kosić łąkę. Czasem samo koszenie 1-2 razy w roku wystarcza, żeby zwalczyć pokrzywy. Jeśli jednak gleba jest przenawożona, nawet koszenie nie pomoże. Środki chemiczne też, bo pokrzywy będą wracać. Jedynym wyjściem jest wtedy usunięcie górnej warstwy gleby lub coroczne zbieranie skoszonego siana. Czasem już po kilku latach usuwania siana poziom żyzności obniży się na tyle, że pokrzywy znikną.

Czy na terenie przyszłej łąki rośnie skrzyp polny? Skrzyp polny lubi kwaśną glebę. Kwaśny odczyn nie przeszkadza istnieniu łąki. Na kwaśnej glebie, ale nie za suchej, możemy uzyskać przepiękną łąkę z wieloma gatunkami kwiatów. Moje doświadczenia wskazują jednak, że im bardziej zasadowy odczyn, tym mamy większą szansę na bogatszą kombinację gatunków i utrzymanie się wielu ciekawych gatunków sprzedawanych nie tylko przeze mnie w mieszankach łąk kwietnych. Więc jeśli mamy taką możliwość to możemy glebę zwapnować. Oczywiście to jest tylko sugestia. Może po prostu lepiej zostawić naturę w spokoju i zaakceptować glebę, którą mamy?

Czy na terenie przyszłej łąki rosły kiedyś maki? Obecność maku polnego, szczególnie jeśli tworzy bujne kwitnące łany, sugeruje, że gleba jest żyzna i idealna pod uprawę zbóż. Stąd powiedzenie „gdzie w polu dużo maku, gospodarz chodzi w kubraku” lub „Pszenica w bławacie, gospodarz w szkarłacie; pszenica w maku, gospodarz w kubraku”. Mak pojawia się tylko po zaoraniu gleby, ale może pamiętasz, że kiedyś, rok, dziesięć, czy 30 lat temu rosły w tym miejscu maki. Albo pojawiły się po przekopaniu ziemi pod kanalizację? To znak, że masz glebę, której na pewno nie musisz nawozić pod łąkę kwietną. Natomiast chaber bławatek może rosnąć i na glebach żyznych i ubogich. O ile w miejscach żyznych w zbożu rosły kiedyś (przed chemizacją rolnictwa) maki i chabry, to w miejscach kwaśnych i jałowych dominował rumian polny i chabry – było więc biało-niebiesko. Takie biało-niebieskie łany chwastów na polach sugerują, że gleba jest raczej kwaśna i uboga.

Jakie są wyjątki od zasady nie-nawożenia łąki kwietnej? Dla suchych i piaszczystych gleb początkowe jednokrotne nawożenie jest wskazane, najlepiej w połączeniu z dodaniem gliny i nawozu wapiennego (np. w formie dolomitu) oraz  z silnym podlewaniem. Nawożenie humusem jest bezpieczniejsze niż chemiczne. Sypiąc nawozy z ręki łatwo możemy przedawkować. Rozkładając natomiast humus dostarczamy naturalnego podłoża dla roślin. Zwykle rozłożenie warstwy 5 centymetrów humusu na jałowej glebie ułatwia rozwój łąki kośnej (dotyczy to miejsc bardzo jałowych). No i można specjalnie użyźnić glebę dla niektórych gatunków taką lubiących, na przykład maku. Także wiosenne rośliny cebulowe sadzone na łąkach kwietnych potrzebują żyznej gleby, bogatej w humus. Takim gatunkom jak żonkile, narcyzy, czosnek niedźwiedzi, cebulice, szachownica kostkowata, czy śnieżyczki będą sprzyjać gleby bardzo żyzne Występuje tu więc pewna sprzeczność interesów… Istnieje jednak na szczęście pewna część spektrum żyzności gleby, gdzie może funkcjonować i bogata w gatunki łąka kwietna i azotolubne rośliny cebulowe.

Czy zbierać skoszoną trawę na łące kwietnej?

To co robimy ze skoszoną trawą ma diametralne znaczenie dla żyzności łąki. Zbieranie skoszonej trawy lub siana i wywożenie ich poza teren łąki, nawet przez 3-4 lata i przy jednym koszeniu już bardzo obniża żyzność łąki. Natomiast jej pozostawienie powoduje użyźnienie gleby (bakteria azotowe wiążą azot z powietrza, a korzenie roślin wyciągają minerały z głębszych warstw podłoża, które potem odkładają się bliżej powierzchni ziemi). Pozostawianie skoszonej trawy na łące ma jeszcze inny aspekt. Utrudnia odnowienie gatunków z nasion, gdyż martwa trawa tworzy warstwę tzw. wojłoku – starej podgnitej trawy utrudniającej kiełkowanie i wzrost siewek. Sprzyja to już rosnącym na danej łące bujnym długowiecznym bylinom, w tym trawom. Natomiast byliny krótkowieczne, takie jak firletka czy złocień (jastrun) mogą w perspektywie kilku lat zamierać, gdyż potrzebują „doładowania” populacji młodymi osobnikami, równoważącego zanikanie starych roślin.

Podsumowując:

1. Dla istnienia łąki kwietnej nawożenie nie jest konieczne, a wręcz może zaszkodzić. Dużo ważniejsze jest zapobieżenie przesychaniu gleby po wysiewie nasion

2. Na zbyt żyznej glebie siewki łąki mogą się pięknie rozwijać w pierwszy roku, a potem zostać przytłumione przez trawę lub pokrzywy.

3. Nawożenie wapniowo-magnezowe jest wyjątkiem – prawie zawsze powoduje zwiększenie liczby gatunków na łące kwietnej i ogólnie jest pożądane.

4. Jeśli chcemy łąkę użyźnić – pozostawiamy skoszoną trawę, jeśli chcemy obniżyć jej żyzność, usuwamy ją z terenu łąki. 5. Nawożenie azotowe łąki kwietnej w ogrodzie jest pożądane tylko: 1. dla zbiorowisk jednorocznych chwastów z makiem polnym 2. dla miejsc, gdzie chcemy żeby bujnie rosły

4 komentarze

  • Piotr pisze:

    A co z wypasem ?

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      To zależy od intensywności wypasu. Ekstensywny wypas ma mały wpływ na żyzność. Na pewno ułatwia krążenie nutrientów i nie tworzy się warstwa wojłoku. Jednak zmienia skład roślinności. Wypas to kolejny szeroki temat. A intensywny wypas zamienia łąkę w trawnik z koniczyną i stokrotkami, no i obniża stopniowo żyzność przez usuwanie biomasy zwierząt.

  • drTrutek pisze:

    To logiczne – każdy poszukiwacz stanowisk rzadkich roślin wie, że jedną z głównych przeszkód w ich rozwoju jest postępująca eutrofizacja środowiska. To główny wróg bioróżnorodności. Wszelkie nieużytki opanowują najbardziej ekspansywne gatunki chwastów, zagłuszając te delikatne, rzadkie. Śmieszy mnie, jak ludziska pokazują na fb zdjęcia obcych, ekspansywnych gatunków, a inni dodają komentarze pełne zachwytów, jaka to piękna nasza przyroda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.