Zioła w czasach XIX-wiecznej epidemii na ziemiach polskich i wielka rola dzięgla (Angelica sylvestris)

Dużo mówimy o pandemii koronawirusa, ale i u nas w Polsce dawniej były epidemie. W pierwszym artykule do jubileuszowego dziesiątego tomu Etnobiologii Polskiej pt “Etnobotanika zaraz (epidemii) w świetle ankiety Józefa Rostafińskiego (1850–1928) z 1883 r.” profesor Piotr Köhler z UJ na podstawie ankiet nadesłanych Józefowi Rostafińskiemu analizuje jakich ziół używano do zwalczania ówczesnej zarazy – cholery.  Najczęściej stosowaną rośliną był dzięgiel leśny Angelica sylvestris, który wspomniało aż 10 respondentów. Korzeń dzięgla moczono w wódce. Nawlekano na sznurek i wieszano na szyi, co także miało być skuteczne przeciwko cholerze. Cholera była jednak chorobą bakteryjną, więc pewnie te same zioła się nie przydadzą. Ale kto wie? Może noszenie na szyi dzięgla odgoni i tę zarazę? Z resztą zachęcam do przeczytania oryginału artykułu na stronie Etnobiologii Polskiej: http://etnobiologia.com/

5 komentarzy

  • KonradK pisze:

    Witam!

    Ja mam troszkę odmienną opinię na temat koronawirusa.
    Jak wiemy od wielu lat lekarze informowali, że nadużywanie antybiotyków spowoduje powstanie super wirusów odpornych na nie. Media podają, że ten wirus powstał w Wuchan w chinach. Kolejne informacje podają, że 80% wszystkich antybiotyków podaje się zwierzętom hodowlanym. Wystarczy połączyć kilka faktów – pandemia zaczęła się w kraju nie dbającym o przestrzeganie higieny hodowli + zbyt duże dawki antybiotyków = wirus odporny na leczenie.
    Być może ponownie powinniśmy rozważyć celowość hodowli i zabijania zwierząt.
    Jeśli spojrzymy na nasze ciała – mamy zęby roślinożerców, widzimy spektrum kolorów które są właściwe dla roślinożerców, nasz układ trawienny nie przystosowany jest do jedzenia mięsa, jesteśmy jedynym gatunkiem który pije mleko od innego gatunku. Może w drodze rozwoju cywilizacji popełniliśmy kardynalny błąd jedząc mięso i pijąc mleko. Jeśli nawet znajdziemy lek na covid-19 i nie zmienimy tego co robimy to w ciągu 2-3 lat znajdzie się inny zabójczy wirus który być może zabije więcej ludzi. Czas na refeksję!!!

    • JA pisze:

      KONRADK, a propo’s Twojego komentarza, pragnę zwrócić uwagę że:
      1. Antybiotyki są tworzone przeciwko BAKTERIOM. Wirusy gwiżdżą na antybiotyki. Podawanie w nadmiarze antybiotyków skutkuje rozwojem bakterii antybiotykoopornych. Bakteria i wirus to tak różne twory, że nie chce mi się tutaj tego wyjaśniać.
      2. Że niby hodowle w Chinach ładują antybiotyki w zwierzęta. Czy uważasz, że w Polsce nie ładuje się – na wielką skalę- antybiotyków w hodowli masowej zwierząt? Że nie wspomnę o hormonach wzrostu…
      3. Uzębienie człowieka jest uzębieniem wszystkożernych, jak u świni (która jest wszystkożerna) – to są informacje na poziomie liceum.
      4. rzekomo “wyłącznie roślinożerny” układ trawienny człowieka – skąd pochodzi Twoja “wiedza”, że ludzki układ trawienny nie jest przystosowany do trawienia mięsa? Dlaczego zatem mamy tak dużo enzymów trawiących białka oraz tłuszcze (w tym tłuszcze zwierzęce), posiadamy taki, a nie inny układ trawienny i nie mamy czterech żołądków, jak krowa? Czy prehistoryczni myśliwi wcinając upolowanego jelenia aż tak bardzo się mylili?
      Trudno mi się było powstrzymać przed wypowiedzią, bo jeszcze ktoś uwierzy KONDRADK-owi.

  • Elżbieta pisze:

    Wszystko zależy przed jaką cholerą mamy się bronić. :-)

  • Liliana Hilsberg pisze:

    Każdą chorobę, czy to indywidualną, czy w postaci powszechnej zarazy, można (a z mojego punktu widzenia – należy!) rozważyć, jako zaburzenie cykli obiegu energii i informacji w człowieku. Leczenie jest w takim wejrzeniu nie zwalczaniem patogenu, lecz przywracaniem prawidłowego biegu życia chorego. Wirusa, zresztą, nie da się skutecznie zwalczać, można natomiast leczyć chorego człowieka. Zapalenie płuc o różnej etiologii – bakteryjne bądź wirusowe, czy grypa to choroby powodujące blokady w organizmie. Ziołem silnie odtykającym jest ziele piołunu, tradycyjnie używane do przywracania przelotów w układzie pokarmowym. Ale na zatkane płuca też działa. Jakieś 6 lat temu wyleczyłam się z zapalenia płuc za pomocą piołunu (3 dni pod rząd rano napar z ziela piołunu 1 b. czubata łyżeczka od herbaty na 1/2 szklanki wrzątku, parzyć przez 15 min. pod przykryciem, pić świeżo zaparzone; nie słodzić!!). W przypadku covidu (wirus ma obecnie większy impet, niż wiosną) trzeba by nieco intensywniejszej kuracji. 4 dni piołun, 4 dni przerwy, 3 dni piołun, 3 dni przerwy, 2 dni piołun, 2 dni przerwy, 1 dzień piołun. Piołun jest silnie działającym zielem, więc nie należy go pić profilaktycznie. Natomiast 2 razy do roku można stosować trzydniówkę piołunową – oczyszczającą, usprawniająca przeloty, tępiącą robaki. I jeszcze jedno: nie jestem lekarzem, moje zainteresowanie ziołami do leczenia wynika w pewnej mierze z braku ubezpieczenia zdrowotnego, od lat.

  • Ksiazka pisze:

    Sz.P Lulaszu poszukuje książki Przestrach od przestrachu-Pani Stefani Niebrzegowskiej
    Wie Pan gzie można kupić ksiazke ewentualnie PDF Pozdrawiam Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.