Nielegalny czosnek niedźwiedzi

Czosnek niedźwiedzi zbierany w stanie dzikim jest dalej nielegalny. Za to legalnie już można zbierać kalinę, kopytnik, szmaciaki i sromotniki. W październiku 2014 weszły w życie nowe rozporządzenia o ochronie gatunkowej roślin, grzybów i zwierząt. Poniżej chciałbym omówić zmiany z punktu widzenia zbieracza-konsumenta dzikich produktów żywnościowych.

Zmiany w rozporządzeniach co kilka lat są jak najbardziej potrzebne, bo ciągle zmienia się stan zagrożenia gatunków i nasze poglądy co z tym robić. Ogólnie tendencja jest taka, żeby na liście gatunków ściśle chronionych były gatunki niezwykle rzadkie i cenne, a na liście częściowo chronionych, te które nie są tak rzadkie, ale są zagrożone nadmiernym pozyskiwaniem, np. poprzez wykopywanie do ogródków lub w celach konsumpcyjnych czy leczniczych. Stąd obecnie na liście gatunków częściowo chronionych znalazły się takie rośliny jak śnieżyczka przebiśnieg, czy śnieżyca wiosenna (dawniej pod ochroną ścisłą).

W rozporządzeniu bardzo dokładnie określono możliwości zbioru niektórych gatunków roślin, grzybów i zwierząt częściowo chronionych. Niestety dotyczy to tylko podmiotów, który uzyskały zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Dalej więc czosnek niedźwiedzi będą mogły zbierać firmy, które uzyskały pozwolenie, a przeciętny Kowalski, który włoży czosnek niedźwiedzi do kanapki, łamie prawo! Jest to bezsens i to durne prawo powinno być zmienione. Powinno być tak, że jest jakiś limit dziennego zbioru dla każdego, np. 300 g i koniec. Prawo zupełnie nie myśli o szarym obywatelu. Mam to szczęście, że w roku 1998 założyłem w ogrodzie plantację tego gatunku, ale jak ktoś nie ma ogródka, to co? Podobnie jest ze ślimakiem winniczkiem. Firmy mogą go skupywać i eksportować do Francji, a przeciętny obywatel nie może go zbierać samemu i gotować. Z punktu widzenia amatora – pasjonata dzikiej kuchni te nowe aktywne prawne są dalej poważną niedoróbką. Rozporządzenia uporządkowały pewne sprawy związane z tym, że niektóre gatunki wymagają wstrzymania działalności gospodarczej (leśnej, rolnej), inne ochrony czynnej, a przy innych jest dalej możliwe prowadzenia normalnych zabiegów leśnych czy rolnych. Zupełnie jednak zapomniano o amatorach dzikiej kuchni i ich potrzebach!

Z listy roślin chronionych zniknęły na szczęście już na dobre pospolite w Polsce kopytnik, kalina koralowa, pierwiosnek lekarski, konwalia majowa, porzeczka czarna i kruszyna – kiedyś chronione ze względu na skup jako surowiec lekarski.

Poważne zmiany nastąpiły także w rozporządzeniu o ochronie grzybów. Szmaciaka (siedzuna) pospolitego (Sparassis crispa) i sromotnika bezwstydnego (Phallus impudicus) usunięto z listy gatunków chronionych. Pozostawiono na niej smardze i żagiew wielogłową (Polyporus umbellatus), zezwala się na ich ręczny zbiór, ale znowu – po uzyskaniu zgody regionalnej dyrekcji ochrony środowiska – totalny bezsens.

sparassis crispa

Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej roślin

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140001409

Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej grzybów

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140001408

Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140001348

Allium_ursinum

 

 

9 komentarzy

  • Andrzej Sulej pisze:

    Wczesną wiosną 2013 roku wystąpiłem do RDOŚ o wydanie zezwolenia na zbiór ręczny czosnku niedźwiedziego w Puszczy Boreckiej na własne potrzeby. Chodziło o 1,5 kg liści rocznie i jednorazowo kilkadziesiąt cebulek, żeby posadzić je w ogródku. Okazało się, że zezwolenie uzyskać nie tak łatwo. Musiałem określić wielkość puszczańskiej populacji i udowodnić, że wykonywana przez mnie czynność nie wpłynie na nią. Okazało się to dla mnie całkiem pożyteczne, bo pozwoliło uporządkować własną wiedzę w tym zakresie. Okazało się, że czosnek rośnie w co najmniej 40 oddziałach leśnych na powierzchni kilkunastu hektarów. Największe zwarte płaty mają powierzchnię ponad 1 hektara. Po kilku tygodniach „przepychanek” i uiszczeniu odpowiedniej opłaty w końcu zezwolenie uzyskałem. Wkrótce okazało się jednak, że oprotestowało jego wydanie jedno z nadleśnictw, które wcześniej w wewnętrznych opracowaniach wcale nie wykazywało tego gatunku na swoim terenie. Postanowiłem, że zezwolenie nie zwrócę. Wystarczyło mi ono nie na długo, bo, jak wiemy, w październiku 2014 roku zmieniono rozporządzenie i teraz kontrolowany zbiór dozwolony jest jedynie w województwach: śląskim, małopolskim i podkarpackim, czyli mieszkańcy południowej Polski mają taka możliwość. Przeciętny Kowalski może wystąpić do dyrektora RDOŚ-u i zgodę i taką prawdopodobnie otrzyma. Opłata związana jest z wydaniem decyzji administracyjnej i wynosi kilkadziesiąt złotych. Jeśli decyzja dotyczyć będzie zgody na pozyskiwanie w okresie wielu lat, to się opłaci. Niestety, ja, jako mieszkaniec północnej Polski, jestem dyskryminowany, bo pomimo, że populacja czosnku niedźwiedziego w miejscu gdzie mieszkam liczy wiele milionów roślin (przeciętnie 100-200 roślin na 1m kwadratowy), nie mogę legalnie go pozyskiwać na swoje potrzeby. Są one chyba niewielkie – do kanapki i do zupy. Co ciekawe w momencie konstrukcji aktualnego rozporządzenia wielokrotnie podkreślano, że nowe regulacje tworzone są m. in. z intencją zapobiegania sytuacjom konfliktowym. W tym przypadku, jak widzimy, jest dokładnie na odwrót.

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      Bardzo ciekawa wypowiedź pokazujące niedopracowanie prawa. Uważam, że w Polsce a) powinien być zakaz przemysłowego wykorzystania czosnku niedźwiedziego. b) powinno być prawo do zbioru do 1 kg liście rocznie przez każdego obywatela.

    • Agnieszka pisze:

      Witam chcialam oglosic poczatek wiosny. Dzisiaj 2 lutego odkrylam pierwsze listki czosnku niedzwiedziego w lesie na terenie miasta Zurych. Znam stanowisko od lat , co roku obrasta gesto czosnkiem. Raczej nikt tego nie zbiera. Dodatkowo odkrylam juz pokazny okaz dlugiego szczypiorku. Najprawdopodobniej allium schoenoprasum. Co pan Lukasz o tym mysli?

  • atterdag pisze:

    I w krótkim czasie wyeliminowalibyśmy ten gatunek ze stanowisk wyspowych.
    Prawo nigdy nie będzie doskonałe. Aktualna regulacja miała uporządkować kilka spraw i ostatecznie zakwalifikować Allium ursinum do grupy gatunków chronionych częściowo.
    Mapa widoczna w kolejnym artykule jednoznacznie pokazuje gdzie mamy do czynienia z centrum występowania tego gatunku. I tylko w takich miejscach powinno być dopuszczone pozyskanie. Oczywiście, to bardziej intensywne. Nie widzę problemu w zbiorze kilkudziesięciu gramów przez przeciętnego Kowalskiego – ale tylko z miejsc nie stanowiących powierzchniowych form ochrony przyrody.

    • Łukasz Łuczaj pisze:

      Częściowo się zgadzam. Ale wystarczyłoby zakazać pozyskiwania poza łukiem Karpat i Sudetów i mamy problem z głowy. I BEZWARUNKOWO zakazać pozyskiwania z natury w celach handlowych. Dla mnie to jest nonsens że firma uzyskuje zgodę na pozyskiwanie a turysta w Bieszczadach, który włoży w kanapkę czosnek niedźwiedzi teoretycznie łamie prawo. Przecież chodzi o to żeby prawo nie było martwe i było dla ludzi i przyrody a nie dla przemysłu spożywczego.

  • Jak kiedyś spożywałem czosnek niedźwiedzi ze zdziczałego parku, to nawet nie przyszło mi do głowy wystąpić o zezwolenie. Było go tam sporo, wiec według mnie to żaden problem…

    Pozdrawiam

  • Łukasz pisze:

    Czy zna Pan (lub ktokolwiek czytający ten tekst) miejsca gdzie można kupić czosnek legalnie pochodzący z uprawy a nie z lasu? Niby na allegro jest sporo ofert gdzie można kupić cebulki, ale pewności, że nie są rwane z lasu nie ma żadnej, każdy niby ma z działki daleko od cywilizacji – możliwości odbioru osobistego – nikt. ;)

  • Włodzimierz pisze:

    Od kilkunastu lat pozyskuje (nielegalnie) sadzonki z miejsca ekologicznie nie ciekawego (zaśmiecone zagajniki przy drodze szybkiego ruchu) gęsto porośniętego czosnkiem, rok rocznie rozsyłam (nieodpłatnie) sadzonki po całej Polsce i europie, gdzie u obdarowanych rosną w stanie dzikim jak i w prywatnych ogródkach, wiem że dla miłośnika roślin i biologa to pewnie bulwersujące, lecz ja się cieszę z każdego potwierdzenia wzejścia roślin w kolejnych latach :)

  • Leszek pisze:

    Podobnie nielogiczną rzeczą wydaje sie rozszerzenie zakazu na zbiór nasion. Jeżeli zależy nam na rozszerzeniu populacji to zbiór nasion chyba sprzyja temu? Dlaczego zabraniać zbioru nasion? To jest dowód na to że biurokracja ma się dobrze. I jeszcze jakiś pan biurokrata który ma „moc” a boi się logicznie działać myśli przy wydawaniu zezwolenia….że lepiej pozwolę na mniej, będę bezpieczniejszy na swojej biurokratycznej pozycji w ogóle nie rozważając czy to ma sens czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.