Kiedy skosić łąkę?

Kiedy skosić łąkę? To jedno z częściej zadawanych mi pytań. Właściwie powinniśmy rozdzielić je na trzy wytłumaczenia.

Po pierwsze: kiedy tradycyjnie koszono łąki?

Po drugie: jak kosić inaczej niż tradycyjnie żeby uzyskać ciekawe efekty?

Po trzecie: jak kosić łąkę w pierwszym roku po założeniu

 

A więc zaczynamy od pytania kiedy tradycyjnie koszono łąki? Największą ilość łąk w Polsce stanowiły łąki dwukośne. Pierwszy pokos prowadzono w czerwcu, w okresie, gdy kwitły trawy, dawniej zwykle pod koniec czerwca. Jednak z powodu ocieplenia klimatu koszenie łąk przesunęło się teraz zwykle na pierwszą połowę czerwca. Drugie koszenie łąk odbywało się, kiedy trawa wyrosła znowu „po kolana”, w lipcu lub sierpniu.

Oczywiście, że przy dużym zapotrzebowaniu na siano żyzne łąki koszono też trzy razy w roku. Powszechny też był wypas bydła na łąkach po pierwszym lub drugim pokosie. Częściej, bo kilka razy w roku wykaszano sady, które zapewniały świeżą karmę dla krów i królików w pobliżu domu.

Jeśli nie wiesz jak użytkować łąkę – skoś ją pierwszy raz w połowie czerwca (10-20 czerwca). Umożliwia to wydanie nasion większości typowych dla Polski kwiatów łąk kośnych. Warto też łąkę skosić drugi raz. Umożliwia to kiełkowanie nowych siewek niektórych bardziej krótkowiecznych bylin jak złocień i firletka.

Czasem łąki koszono bardzo późno używając starą trawę na podściółkę dla bydła…

Koniecznie zbierz siano z łąki. Skoszoną trawę zostawiamy na kilka dni do wyschnięcia. W tym czasie wysypują się nasiona. Siano zbieramy, aby łąka się nie przeżyźniła, żeby nie odłożyło się na niej zbyt dużo azotu. Łąki, z których nie zbiera siana robią się coraz wyższe i żyźniejsze. Czasem wkraczają na nie pokrzywy, łopiany, „osty” itp. A nam zależy na niskiej i kolorowej łące. Siano trzeba usunąć z terenu łąki, np. na kompost albo złożyć w lesie na pryzmie (użyźni to nam las).

Co się stanie jak zmienimy termin koszenia łąki na wcześniejszy?

Jeśli skosimy łąkę wcześniej niż w terminie sianokosów np. zamiast 10 czerwca będzie to 20 maja uszkadzamy wtedy rośliny, które świeżo rozwinęły kwiaty (firletka, złocień, jaskier). Pomimo że część z nich odbije i miejscami zakwitnie, to jednak będą one bardzo osłabione i mogą wyginąć. Takie wczesne koszenie sprzyja natomiast kwiatom, które kończą wtedy kwitnienie lub przekwitły, bp. mniszek, czy rzeżucha łąkowa. Wcześniejsze koszenie jest też niezłe dla gatunków późno rozwijających się, kwitnących w lipcu czy sierpniu (dziurawiec, chaber driakiewnik, chaber łąkowy, rzepik, bukwica, czarcikęs, krwiściąg lekarski). Jeszcze w maju ich pędy są na tyle mało rozwinięte, że im to za bardzo nie szkodzi. Dotyczy to także gatunków, które z zasady nie lubią koszenia (dziurawiec, czy rzepik).

A jeśli skosimy łąkę później, np. ok. 1 sierpnia?

Takie koszenie sprzyja gatunkom kwitnącym później niż firletka czy złocień, kwitnącym w lipcu, np. chabrowi austriackiemu, łąkowemu, wrotyczowi, przytulii właściwej i białej, barszcz zwyczajny, mieczyk dachówkowaty). Taka łąka zwykle silnie kwitnie w lipcu, a w czerwcu dominują na niej trawy – wtedy kiedy typowe łąki kośne są ukwiecone łanami firletki, złocienia czy brodawnika. Ogólnie można przyjąć zasadę, którą nazwałem pierwszym prawem koszenia łąki:

Koszenie sprzyja gatunkom, które właśnie kończą kwitnienie i zaczęły wykształcać nasiona lub tym których pędy się jeszcze słabo rozwinęły

Drugie prawo koszenia łąki brzmi:

Pozostawienie siana na łące (do zgnicia) zmniejsza jej różnorodność gatunkową.

Dlaczego po pozostawieniu siana do zgnicia zmniejsza się bioróżnorodność? Wynika to z dwóch czynników. Po pierwsze rozkładające się siano zwiększa żyzność gleby, co zwykle zmniejsza różnorodność gatunkową z powodu dominacji jednego lub kilku bujnych gatunków bylin. Po drugie leżące na ziemi siano uniemożliwia kiełkowanie drobnych roślin, które czasem występują w lukach między większymi bylinami.

Trzecie prawo koszenia łąki

Więcej niż jedno koszenie zmniejsza liczbę gatunków na łące, ale czyni ją bardziej przyjemną do przebywania na niej.

9 Comments

  • Tomek k napisał(a):

    A ja już się zaberałem za koszenie moich chaszczy wokół domu, do którego się niebawem przeprowadzę…
    Sytuacja nie jest za wspaniała: moja działka to plątanina chmielu, jeżyn, ostów i nawłoci (są też ładne łany dziurawca) a od strony rowu – zwarta ściana pokrzyw. Zauważyłem, że ręczna kosa daje radę wszystkiemu, włącznie z chmielem – ale żeby wpaść na użycie ręcznej kosy w tych czasach to naprawdę trzeba „miastowego” takiego, jak ja (pomysłowego, oględnie mówiąc ;)
    No więc bez problemu jestem w stanie w jeden dzień (a może dwa) cały ten teren obkosić kosą ręczną, uzyskując następujący efekt:
    a) niezbyt przyjemne ściernisko ze sterczącymi końcami łodyg i
    b) góry urobku w postaci plątaniny pnączy, nawłoci i pokrzyw :)
    Nawłoć i pokrzywa są w pełni rozwoju, ale jeszcze nie kwitną – więc koszenie prawdopodobnie da im porządnie w kość – bardzo dobrze, o to chodzi. Chmiel podobnie – dobrze trafiłem z terminem koszenia, krótko mówiąc.
    I teraz: co robić dalej? Czy da się przedstawić jakiś treściwy, np. trzypunktowy program na zrobienie „uroczyska ze ścierniska”? Nie chcę mieć pola golfowego ani „cmentarza amerykańskiego” jak wszyscy nowobogaccy, może być nieco dzika łąka z przewagą traw, byle nie to ostowisko-chmielowisko.
    Domyślam się, że pkt pierwszy takiego programu brzmi: dokończyć pokos i zebrać urobek na „kupę” na skraju działki. A co dalej?
    Rozważałem też przeoranie całości ciężkim sprzętem rolniczym, bo mam także, uwaga, dużo „sterczyn” po obciętych samosiejkach czeremchy, wierzby i jesionu, jak dziecko na taką upadnie to nic miłego. Albo je więc pościnam dużym sekatorem, albo faktycznie przeoram. Z drugiej strony przeoranie to zupełny „reset” i chyba wolałbym poprzestać na koszeniu, np. zachowując łany dziurawca…

    • Łukasz Łuczaj napisał(a):

      Jeśli zależy tylko na uporządkowaniu, to wcale nie trzeba przeorywać. Konieczne jest jednak coroczne koszenie 2 razy w roku. Jednokrotny pokos tylko troszke ograniczy „chaszcze”. Żeby ograniczyć nawłoć, trzeba 2 x w roku przez 5 lat!

      • Tomek k napisał(a):

        OK – czyli tak właśnie spróbuję, drugie koszenie zrobię gdzieś w sierpniu. Zwożenie urobku gdzieś „na skraj” powinno wpłynąć na „odżyźnienie” a następnie „utrawienie” mojej działki. Dzięki za uwagi :)

        • Łukasz Łuczaj napisał(a):

          tak, zbieranie siana fenomenalnie odżyźnia. A z trawy można zrobić kupki kompostu. W takie kupy siana sadzę potem cukinie, ok. 1 czerwca. Jeszcze nie jest za późno, tyle że kopa siana musi być z zeszłego roku.

          • Tomek k napisał(a):

            Na razie to będzie głównie siano chmielowe, nawłociowe i pokrzywowe. Mam nadzieję, że w przyszłym roku na tym dynia/cukinia wyrośnie, z tego co kojarzę są to bardzo produktywne i „hardkorowe” rośliny więc powinny wyrosnąć…

        • Tomek k napisał(a):

          Tam jednak mam jakieś muldy po ciężkim sprzęcie, poza tym kijki po ręcznym koszeniu nawłoci niezbyt przyjemne – jednak wezmę magika z ciężkim sprzętem do przeorania. Potem będę chodził po tym polu i wybierał w korzeniami i kłączami to, co odrasta – chmiel i nawłoć zwłaszcza. Potem obsieję jakąś mieszanką traw i zwałuję – i czekamy. Jak odbije dziurawiec, wierzbówka – to oczywiście zachowam. Z własnej wierzbówki już sobie pierwszą herbatę ruską zrobiłem :)

  • Tomek k napisał(a):

    Mam tam również ładne płaty wierzbownic/wierzbówek/krwawnicy – to są różne podobne rośliny i dokładnie je pooznaczam, jak rozkwitną – te również moja kosa oszczędza ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *